Nikt z sześcioosobowej załogi nie przeżył katastrofy amerykańskiego samolotu Boeing KC-135 Stratotanker - informuje Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych. Do tragedii doszło w zachodnim Iraku - na razie nie wiadomo, dlaczego maszyna runęła na ziemię.
- W czwartek w zachodnim Iraku doszło do katastrofy amerykańskiego samolotu Boeing KC-135 Stratotanker.
- To maszyna służąca do tankowania w powietrzu innych samolotów, nazywana latającą cysterną.
- W wypadku zginęła cała sześcioosobowa załoga.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Samolot Boeing KC-135 Stratotanker, używany do tankowania w powietrzu innych maszyn, rozbił się w czwartek w zachodnim Iraku. Od razu po zdarzeniu rozpoczęto akcję poszukiwawczo-ratowniczą.
Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) początkowo informowało o śmierci czterech z sześciu członków załogi amerykańskiej latającej cysterny. Potem jednak przekazano, że zginęła cała załoga. Tożsamość poległych członków personelu nie została ujawniona; najpierw powiadomione zostaną rodziny zabitych.
W dalszym ciągu nie wiadomo, w jaki sposób Amerykanie stracili samolot; amerykańska armia zapewnia, że maszyna nie runęła na ziemię ze względu na ostrzał ze strony wroga czy sił sprzymierzonych. Okoliczności zdarzenia są badane.
Niemniej jednak, jedna z proirańskich grup - Islamski Ruch Oporu w Iraku - natychmiast ogłosiła, że jej bojownicy zestrzelili KC-135 "w obronie suwerenności i przestrzeni powietrznej kraju". Ugrupowanie już wcześniej przeprowadzało ataki na amerykańskie bazy w Iraku.
Boeing KC-135 Stratotanker to co najmniej czwarty samolot stracony przez Stany Zjednoczone w trwającej już prawie 14 dni wojnie z Iranem.
Przypomnijmy, że 2 marca Amerykanie stracili trzy myśliwce F-15, omyłkowo zestrzelone przez siły zbrojne Kuwejtu. Co ważne, wszyscy piloci zdołali się bezpiecznie katapultować.


