Cztery lata temu mówił, że z "reżimem kijowskim należy negocjować tylko na warunkach kapitulacji", dziś twierdzi, że szybkie zakończenie "specjalnej operacji wojskowej" jest absolutnie konieczne, bo rosyjska gospodarka nie wytrzyma przedłużającego się konfliktu zbrojnego. Słowa deputowanego Dumy Państwowej z pewnością nie spodobają się na Kremlu.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Renat Sulejmanow od 2021 roku jest deputowanym Dumy Państwowej, izby niższej rosyjskiego parlamentu, do której został wybrany z ramienia Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej. W kwietniu następnego roku, niespełna dwa miesiące po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę, na fali uniesienia mówił, że z "reżimem kijowskim należy negocjować wyłącznie na warunkach jego kapitulacji".
Od tego czasu minęły jednak cztery lata i buńczuczne wypowiedzi ustąpiły miejsca znacznie bardziej racjonalnym słowom. We wtorek, na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi w Rosji (odbędą się we wrześniu), polityk z obwodu nowosybirskiego udzielił wywiadu portalowi Kontinent Sibir, w którym stwierdził, że konieczne jest "szybkie zakończenie" wojny w Ukrainie, ponieważ gospodarka Rosji "nie wytrzyma długotrwałej kontynuacji specjalnej operacji wojskowej", jak w rosyjskiej propagandzie określa się konflikt zbrojny za naszą wschodnią granicą.
Według polityka, 40 procent budżetu federalnego przeznaczane jest na obronę i bezpieczeństwo, co utrudnia rozwój i inwestycje. Ani czołgi, ani pociski nie mają wartości konsumpcyjnej: gospodarka je produkuje, ale nie mogą być one konsumowane przez społeczeństwo. Są czystym wydatkiem - mówi, cytowany przez serwis Meduza.
Owszem, zapewniają zatrudnienie i płace w przemyśle zbrojeniowym, są pewnym motorem (napędowym gospodarki). Ale jednocześnie powodują inflację i ograniczenie innych wydatków - społecznych, inwestycyjnych. Dlatego szybkie zakończenie specjalnej operacji wojskowej jest absolutnie konieczne. Specoperacja trwa już dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana. Jeśli Bóg pozwoli, zakończy się zwycięstwem, a nie tylko tymczasowym rezultatem - dodaje.
Polityk twierdzi, że przyjęcie budżetu, który zakłada redukcję wydatków na armię, "nie jest najtrudniejszym zadaniem". Co stanie się z tymi, którzy pracują w przemyśle zbrojeniowym? Z tymi, którzy służą w siłach zbrojnych? Milion ludzi wróci do cywila. Gdzie są miejsca pracy, godziwe płace i adaptacja społeczna? Problemów nie ubędzie. Poza tym pojawi się kwestia odbudowy nowych terytoriów. Widziałem w 2022 roku Mariupol, a w 2023 roku stepy obwodu chersońskiego: nie ma już domów, nie ma radzieckich systemów nawadniających. Odbudowa już się rozpoczęła, ale nadal potrzebne są ogromne wydatki budżetowe - podsumowuje.
Zgodnie z przyjętym przez Dumę Państwową federalnym budżetem na 2026 rok, wydatki wojskowe wyniosą 12,93 biliona rubli, a uwzględniając wydatki na bezpieczeństwo i działalność organów ścigania - 16,84 biliona rubli. To półtora raza więcej niż łączne wydatki socjalne, wynoszące 10,8 biliona rubli.
Aby "zasilić" budżet wojskowy, który pochłania prawie 40 procent wszystkich środków skarbu państwa, rosyjski resort finansów w ubiegłym roku podniósł podatek dochodowy od osób prawnych, wprowadził zróżnicowaną skalę podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) i planował pozyskać ponad 3 biliony rubli dodatkowych funduszy. Jednak deficyt budżetowy w 2025 roku był pięciokrotnie wyższy niż pierwotnie planowano, przez co ponownie podniesiono podatki - od tego roku VAT wzrósł do 22 procent, rozpoczęto też reformę podatkową dla małych przedsiębiorstw. Mimo to dziura w budżecie federalnym pod koniec kwietnia wyniosła prawie 6 bilionów rubli - dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie rok temu i półtora raza więcej niż wynosiły tegoroczne plany.
W ubiegłym tygodniu rosyjski resort rozwoju gospodarczego ogłosił opublikował nowe prognozy gospodarcze - rosyjski PKB wzrośnie w tym roku zaledwie o 0,4 proc. To ponad trzykrotnie mniej niż w poprzedniej prognozie (1,3 proc.), dwa i pół raza mniej niż wyniósł wzrost gospodarczy w ubiegłym roku (1 proc.) i ponad dziesięciokrotnie mniej niż tempo wzrostu gospodarczego w latach 2023-2024. Jednocześnie obniżono prognozy dotyczące nominalnego PKB, kursu dolara oraz wydobycia ropy naftowej - w tym roku ma być ono najniższe od 17 lat (511 mln ton).
Gwałtowne pogorszenie prognoz gospodarczych zapowiada narastające problemy dla budżetu. Aby zrównoważyć finanse, rząd będzie musiał albo "ciąć" wydatki, albo ponownie podnieść podatki - ostrzegają ekonomiści, cytowani przez agencję Reutera. Sytuacja dla Kremla robi się coraz trudniejsza.


