​"Węgry z pewnością będą miały nowego prezydenta do 20 sierpnia" - powiedział węgierski premier Peter Magyar w poniedziałek w Budapeszcie. To data szczególna.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

20 sierpnia na Węgrzech obchodzony jest Dzień Św. Stefana - święto upamiętniające pierwszego króla i założyciela Węgier. Premier zauważył, że konstytucja Węgier stanowi, iż parlament musi wybrać nowego prezydenta w ciągu 30 dni od wygaśnięcia mandatu poprzedniego prezydenta.

Mogłoby to (wygaśnięcie) nastąpić pod koniec lipca lub na początku sierpnia. Nie ma potrzeby czekać pełnych 30 dni, a wręcz przeciwnie, leży w interesie kraju, aby zrobić to jak najszybciej - zaznaczył Magyar.

"Marionetki Orbana" znikają

Szef węgierskiego rządu zapowiedział wcześniej w poniedziałek, że jego gabinet rozpocznie proces usunięcia ze stanowiska prezydenta Tamasa Sulyoka poprzez nowelizację konstytucji, a jesienią rozpocznie reformę konstytucyjną.

Premier wielokrotnie wzywał do rezygnacji prezydenta Sulyoka oraz m.in. prezesów Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego Węgier, nazywając ich "marionetkami Orbana". Wyznaczony przez Magyara termin na dobrowolną rezygnację ze stanowisk upłynął 31 maja

Prezydent, odrzucając apele Magyara, ostrzegał, że próby jego usunięcia zagrażają praworządności i porządkowi konstytucyjnemu Węgier.

Kadencja Sulyoka - wybranego głosami deputowanych Fideszu, partii byłego premiera Viktora Orbana - trwa do marca 2029 roku. Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może zostać odwołany ze stanowiska, gdy nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z pełnieniem urzędu lub popełnił przestępstwo pospolite.

Partia Tisza premiera Magyara posiada w węgierskim parlamencie konstytucyjną większość - 141 ze 199 deputowanych.

Magyar wyjaśnił, że referendum ws. przyjęcia nowej konstytucji mogłoby zostać przeprowadzone już przyszłego lata. Może to potrwać dłużej, ale czas nie jest problemem. Liczy się jakość i treść. Chcemy, aby kraj miał konstytucję, którą każdy może zaakceptować w dobrej wierze - powiedział premier.