"Strona ukraińska sama doprowadziła do tego problemu, więc niech teraz szuka rozwiązania. W tej chwili toczą się rozmowy moich ludzi z szefem kanclearii prezydenta Zełenskiego, panem Budanowem (...). W tej chwili cała odpowiedzialność jest po stronie ukraińskiej, by jakoś zaleczyć ten niepotrzebny zupełnie konflikt interpretacji historycznych" - powiedział premier Donald Tusk, wracając z Tivatu w Czarnogórze, gdzie wziął udział w szczycie UE-Bałkany Zachodnie. "Szkoda, bo dużo zainwestowaliśmy, ja też, żeby pokonać demony przeszłości" - dodał.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Premier Tusk: Zrozumiałem reakcję prezydenta Nawrockiego

Wypowiedź premiera jest pokłosiem nadania przez Wołodymyra Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA", co wywołało falę oburzenia w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki już zapowiedział, że za tę decyzję odbierze Zełenskiemu Order Orła Białego. To najstarsze i najwyższe odznaczenie państwowe RP nadał Zełenskiemu prezydent Andrzej Duda.

Po tym nieszczęsnym zdarzeniu, jakim była decyzja ogłoszona przez prezydenta Zełenskiego, zrozumiałem zupełnie reakcję prezydenta Nawrockiego. Ja być może bym inaczej zareagował - powiedział premier na pokładzie samolotu, wracając z Tivatu w Czarnogórze, gdzie wziął udział w szczycie UE-Bałkany Zachodnie.

Szef rządu podkreślił jedność z prezydentem Karolem Nawrockim w tej kwestii. Powiedział, że "nikt nie podzieli polskiej opinii publicznej i polskich władz, jeśli chodzi o przeszłość i historię".

Będziemy wspólnie z prezydentem i wszystkimi poważnymi siłami politycznymi w Polsce pielęgnować jedność polską, jeśli chodzi o kwestie rosyjską i ukraińską - stwierdził.

Asymetria pamięci

Każdy ma swoją narodową wrażliwość i rozumiem, że Ukraińcy będą czcić pamięć tych, którzy walczyli z sowieckim najeźdźcą, ale nie zrozumiałbym, gdyby chcieli równocześnie czcić tych, którzy mordowali Polaków - najbliższych sojuszników (...). Wsparcie i pomoc Polski oraz innych państw europejskich, ale szczególnie Polski dla Ukrainy jest czymś, na czym naszym sąsiadom powinno bardzo zależeć. Być może te argumenty dotrą do Kijowa. Jeśli nie, to będzie oznaczało, że nie empatia, a twardy biznes będzie decydował o naszych relacjach - mówił dalej Donald Tusk.

Wspomniał też, że już 25 i 26 czerwca Gdańsk będzie gospodarzem Ukraine Recovery Conference - URC 2026, czyli najważniejszego i największego na świecie forum poświęconego odbudowie i modernizacji Ukrainy. Wydarzenie po raz pierwszy odbędzie się w naszym kraju. Donald Tusk wymienił ten fakt jako kolejny powód, dla którego Ukrainie powinno zależeć na dobrych relacjach z Polską.

W kontekście ewentualnego wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej premier powiedział, że "Polska i UE stoją na stanowisku, że każdy, kto chce dołączyć do europejskiej wspólnoty musi spełnić wymagane kryteria".

Historyczne pole minowe

Wołodymyr Zełenski tłumaczył swoją decyzję o nadaniu jednej z elitarnych wojskowych jednostek imienia "Bohaterów UPA" chęcią "przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska" oraz docenieniem "wzorowej służby jednostki". 

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Polska jednoznaczenie uznaje wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo, Ukraina zaś za efekt konfliktu zbrojnego. Ukraińcy postrzegają OUN i UPA głównie jako organizacje antysowieckie, a nie antypolskie. W sprawie "Bohaterów UPA" Polsce odpowiedziało także ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wyraziło żal z powodu eskalacji sporu i podkreśliło, że intencją nie było urażenie narodu polskiego.

UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia, była zbrojną formacją frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialną za wymordowanie w latach 1943-1945 co najmniej 100 tys. Polaków, w tym kobiet i dzieci.