​Apel wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza do władz Ukrainy o rewizję decyzji ws. nazwania jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA opublikowały nieliczne media w Ukrainie. Nie znalazł się on w serwisach największych ukraińskich agencji informacyjnych.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Wystąpienie Kosiniaka-Kamysza dotyczące relacji polsko-ukraińskich opublikowane zostało na kanale YouTube Ministerstwa Obrony Narodowej. Film ten został - wraz z tożsamym listem - przesłany ukraińskim mediom - poinformował rzecznik MON Janusz Sejmej.

W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Szef MON w odezwie do władz Ukrainy zatytułowanej "Gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia" ocenił, że decyzja o uhonorowaniu Ukraińskiej Powstańczej Armii budzi w Polsce "głęboki ból, niepokój i sprzeciw".

Reakcja ukraińskich mediów na apel szefa MON ws. UPA

Apel wicepremiera omówił portal "Europejska Prawda", który zajmuje się głównie sprawami międzynarodowymi. "Minister obrony Polski zwrócił się do Ukrainy przez skandal wokół jednostki 'Bohaterów UPA'" - głosi tytuł publikacji.

Podobnie postąpił portal "RBK-Ukraina", który umieścił informację o apelu Kosiniaka-Kamysza pod tytułem "Polski wicepremier napisał list do Ukraińców przez UPA".  "Minister obrony Polski zaapelował do Ukraińców, by czcili bohaterów, którzy łączą, a nie 'ranią polską pamięć'" - tak z kolei o całej sprawie napisał portal Radia Swoboda.

"Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem"

"Minister obrony Polski zaapelował do Kijowa, by czcił współczesnych ukraińskich wojskowych, a nie UPA" - donosi portal Hromadske. Przyznał, że dla części Ukraińców formacja ta może być symbolem walki z sowieckim zniewoleniem, jednak dla Polaków pozostaje przede wszystkim symbolem zbrodni popełnionych na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej. W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowano dziesiątki tysięcy Polaków. Kobiety, dzieci, osoby starsze. Mordowano całe rodziny i wsie. Wiele ofiar. Do dziś nie ma grobów, krzyży ani miejsca, gdzie ich bliscy mogliby zapalić znicze. Tego bólu nie da się unieważnić. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem - dodał.

Szef MON w swojej odezwie zwrócił uwagę, że "zbrodnie UPA nie były dziełem całego narodu ukraińskiego". Przypomniał bowiem o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków i sprzeciwiali się przemocy. Według niego, "to oni są prawdziwymi bohaterami. Ludzie, którzy w czasach terroru wybrali człowieczeństwo. Dlatego tym bardziej trudno jest nam zrozumieć wynoszenie UPA na sztandary współczesnego państwa ukraińskiego  - podkreślił.

Szef MON: Współczesna Ukraina ma własnych bohaterów

Według Kosiniaka-Kamysza współczesna Ukraina ma własnych bohaterów - żołnierzy walczących przeciw rosyjskiej agresji. Jak ocenił, nie potrzebują oni patronów, którzy "dzielą sojuszników i ranią pamięć rodzin ofiar". Ma żołnierzy, którzy bronią Charkowa, Donbasu, Zaporoża, ukraińskiego nieba. Ich odwaga zapisuje wielką kartę historii - zaznaczył.

Szef MON podkreślił, że decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego szkodzi "nie tylko relacjom polsko-ukraińskim, ale szkodzi także samej Ukrainie". Dlatego apeluję do władz Ukrainy o ponowne rozważenie tej decyzji i znalezienie takiej formy uhonorowania współczesnych ukraińskich żołnierzy, która nie będzie raniła pamięci polskich ofiar - powiedział.

Nie chodzi o upokorzenie Ukrainy, chodzi o gest dojrzałości, odpowiedzialności i szacunku wobec narodu, który w momencie najtrudniejszym stanął przy Ukrainie. Polska pozostanie po stronie Ukrainy w walce z rosyjskim imperializmem, ale prawdziwa przyjaźń wymaga prawdy. A prawda jest taka: dla Polaków państwowa gloryfikacja UPA jest nie do przyjęcia - dodał.

Stanowcza reakcja prezydenta

W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Sprawa ta wzbudziła liczne kontrowersje w Polsce. Zareagował prezydent Karol Nawrocki, który w reakcji na decyzję Zełenskiego poinformował w miniony piątek, że zaproponował, by 8 czerwca na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego, jednym z punktów było odebranie Zełenskiemu tego orderu, nadanego w 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.

We wtorek wieczorem szef MON zapowiedział, że będzie rozmawiał w tej sprawie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Mychajłem Fedorowem. Z kolei w środę powiedział również, że jest w kontakcie z ukraińskim ministrem i przekazał mu polskie stanowisko.