Choć wspólna konferencja Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego miała uspokoić nastroje w Prawie i Sprawiedliwości, to wygląda na to, że emocje wśród polityków Zjednoczonej Prawicy wciąż buzują. Jacek Sasin i Tobiasz Bocheński zasugerowali, że działalność stowarzyszenia Morawieckiego "zostaje zawieszona". To wywołało nerwowe reakcje sprzyjających byłemu premierowi polityków.

  • Polityka, kultura, sport. Po jeszcze więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

Jarosław Kaczyński poinformował w trakcie konferencji z Mateuszem Morawieckim i Adamem Bielanem, że rozmowa z byłym premierem Mateuszem Morawieckim przyniosła kompromis, a założone przez niego Stowarzyszenie Rozwój Plus nie zostanie zlikwidowane, lecz będzie działało "jakby wewnątrz partii". Słowa szefa Prawa i Sprawiedliwości zostały zinterpretowane bardzo różnie, o czym świadczą wpisy polityków tego ugrupowania na platformie X.

"To ważny i dobry moment dla środowiska patriotycznego. Stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego zawiesza działalność, a najbardziej zaangażowani, twórczy i pełni energii posłowie oraz europosłowie będą indywidualnie zasilać Radę Ekspercką Prawa i Sprawiedliwości" - stwierdził Jacek Sasin. To wyraźnie nie spodobało się jednemu z członków Stowarzyszenia Rozwój Plus Waldemarowi Budzie. "Tu się coś zawiesiło" - stwierdził, cytując wpis Sasina.

O zawieszeniu działalności grupy Morawieckiego napisał też Tobiasz Bocheński. "Wszyscy aktywni, kreatywni, pełni pomysłów posłowie i europosłowie wchodzą do Rady Eksperckiej PiS, w której będą realizować swoje inicjatywy" - pisał Bocheński. "Tobiasz, z całym szacunkiem, skasuj to" - apelował Buda.

Bocheński w odpowiedzi zapytał Budę "po co robi kłótnie". "Przecież lubimy się i cenimy. Wszystko jest jasne. Teraz czas pisać nie do siebie, tylko w celu odsunięcia Tuska od władzy"  - stwierdził.

"On i tak nie zrozumiał"

Rozczarowania wpisami partyjnych kolegów nie krył też Janusz Cieszyński. "Kiedy wydawało się, że prościej się nie da, on i tak nie zrozumiał. A potem media zamiast o wtopy D. Tuska pytają skąd są tarcia w Prawie i Sprawiedliwości. Komu to służy dodawać nie trzeba..." - stwierdził poseł.

Wpis Bocheńskiego zdziwił też jednego z największych sojuszników byłego premiera - Krzysztofa Szczuckiego. Chyba słuchaliśmy innego oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Stowarzyszenie Rozwój Plus będzie działało i ma konkretne zadania do wykonania. Proszę sobie odsłuchać jeszcze raz: DWA PŁUCA!" - zaznaczył.

"Działalność Stowarzyszenia nie tylko nie zostaje zawieszona ale - jak tylko zostanie zarejestrowane - rzucamy się w wir działań" - zapewnił Michał Dworczyk.

Całą dyskusję skomentowało też oficjalne konto Lewicy na platformie X. "Nie kłóćcie się!" - zaapelowano.

Po tych komentarzach rzecznik PiS Rafał Bochenek przekazał na X, że działalność stowarzyszenia i wszelka aktywność jego członków będzie koncentrowała się na "inicjatywach w ramach Rady Eksperckiej, w strukturze partii, a nie obok". Dodał ponadto, że stowarzyszenie nie będzie przyjmowało w swoje szeregi kolejnych członków PiS, w tym parlamentarzystów, nie będzie tworzyło struktur lokalnych ani powoływało pełnomocników. Bochenek podkreślił też, że "o tym, kto dołączy do Rady Eksperckiej i stanie na jej czele, zdecyduje Prezydium Komitetu Politycznego". Według informacji PAP wpis rzecznika PiS, to wiodąca linia partii ws. stowarzyszenia. Bochenek nie sprecyzował jednak, czy stowarzyszenie zostanie zawieszone.

Bocheński "rozwala całą strategię"?

Pragnący zachować anonimowość członek frakcji "harcerzy" Mateusza Morawieckiego pytany przez PAP o frakcyjne spory i brak wspólnej komunikacji — wyraził nadzieję, że prezes zdyscyplinuje Bocheńskiego, który "rozwala całą strategię partii, żeby ten spór wyciszyć". Polityk podkreślił, że Kaczyński zgodził się na funkcjonowanie stowarzyszenia, które - jak dodał -  ma działać jako rozszerzanie umiarkowanego frontu PiS. Jego zdaniem, podczas poniedziałkowej rozmowy to Morawiecki przekonał szefa partii, co do intencji stojących za jego inicjatywą.

Parlamentarzysta zwrócił też uwagę, że w piątek - czyli w dniu, w którym Kaczyński wypowiedział się na temat stowarzyszenia - Kaczyński nie wziął udziału w sejmowym głosowaniu dotyczącym odrzucenia weta prezydenta ws. ustawy o rynku kryptoaktywów. Prezes nie zagłosował w piątek w sprawie kryptowalut i jednocześnie ostro łupnął w stowarzyszenie. I już nikt nie mówił o tym, że prezes nie zagłosował, tylko o stowarzyszeniu. Prezes musiał przenieść punkt ciężkości i skrytykować stowarzyszenie, a dzisiaj temat jest wygaszony i służy to Morawieckiemu — ocenił jeden z "harcerzy".

Inny poseł utożsamiany ze zwolennikami Morawieckiego przekazał, że "maślarze" są bardzo niezadowoleni z wyniku całej sytuacji. Liczyli, że wszyscy poza nimi zostaną wycięci. Nie zostali i teraz wymyślają takie opowieści. To próba kreowania rzeczywistości, której nie ma - dodał polityk.

Pytania o cele Morawieckiego

Z kolei źródło ze ścisłego kierownictwa partii wskazało, że dla Morawieckiego poniedziałkowe spotkanie było kolejnym "dyscyplinującym". Polityk wyraził jednocześnie nadzieję, że Morawiecki się w końcu "opamięta". Jemu wczoraj nie chodziło o Polskę, o przyszłość prawicy, a o własne niespełnione ambicje - ocenił parlamentarzysta. Jednocześnie stwierdził, że na podstawie dotychczasowych działań Morawieckiego można było sądzić, że dążył on, aby wydalono go z partii.

Polityk ocenił, że podział w PiS jednoznacznie odsunie partię od zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2027 r. Myślę, że prezes zniechęcił Morawieckiego - przyznał.

Zdaniem tego posła, wśród członków stowarzyszenia są osoby, które "nie mają szczególnego potencjału wyborczego i wiedziały, że będą miały problem z dostaniem się do Sejmu w następnej kadencji". Z tego powodu - jak ocenił - ci politycy zdecydowali się na dołączenie do inicjatywy Morawieckiego.

Od końca listopada 2025 r. politycy PiS przyznają nieoficjalnie, że wewnątrz ugrupowania trwa konflikt między zwolennikami Morawieckiego nazywanymi "harcerzami" a grupą jego przeciwników, zwaną "maślarzami", czy frakcją byłego szefa MS Zbigniewa Ziobry.