Nie będzie zmiany sędziego w sprawie o ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina, prowadzącego prace wykopaliskowe na okupowanym przez Rosjan Krymie - dowiedział się reporter RMF FM Tomasz Skory. Naukowiec nie zgodził się na wydanie go, żądającym tego władzom Ukrainy.
- Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Jak ustalił dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, warszawski sąd oddalił wniosek obrońcy rosyjskiego archeologa o wyłączenie ze sprawy sędziego, który miał w niej decydować. To oznacza, że o możliwości ekstradycji Rosjanina do Ukrainy zdecyduje sędzia Dariusz Łubowski.
Ścigany za nielegalne wykopaliska na okupowanym przez Rosję Krymie archeolog tłumaczył się, że "jest człowiekiem nauki" a jego działania były "pracami dla ludzkości".
Punkt zwrotny nastąpił w 2014 roku, gdy Federacja Rosyjska wbrew prawu międzynarodowemu anektowała należący do Ukrainy Krym. Obrońca Rosjanina mec. Adam Domański tłumaczy, że po tamtych wydarzeniach "siłą rzeczy Butiagin nie miał możliwości pozyskiwania zgody władz ukraińskich na dalsze prace archeologiczne".
W związku z czym zgody te były wydawane przez właściwe organy Federacji Rosyjskiej - powiedział prawnik. Dodał, że rosyjski naukowiec, którego reprezentuje w tej sprawie, nie zgodził się na ekstradycję.
Wydanie mnie ukraińskiemu wymiarowi sprawiedliwości może zagrozić mojemu zdrowiu i życiu, bo jestem Rosjaninem - tak z kolei mówił przed polskim sądem, naukowiec.
Butiagin jest ścigany przez Ukraińców w związku z nielegalnymi wykopaliskami archeologicznymi prowadzonymi przez Rosję na tymczasowo okupowanym Krymie.
Przypomnijmy: rosyjska ekipa badawcza pracowała m.in. w Myrmekjonie, starożytnej greckiej kolonii na Półwyspie Krymskim, której początki sięgają VI w. p.n.e. Na początku grudnia 2025 r. naukowiec został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co wywołało gwałtowną reakcję Kremla, który uznał to za naruszenie prawa międzynarodowego.


