"Wydanie mnie ukraińskiemu wymiarowi sprawiedliwości może zagrozić mojemu zdrowiu i życiu, bo jestem Rosjaninem" - mówił przed sądem rosyjski archeolog Aleksandr Butiagin. Trwa posiedzenie ekstradycyjne, podczas którego ma zapaść decyzja ws. ekstradycji Rosjanina do Ukrainy. Butiagin ścigany jest za prowadzenie nielegalnych prac wykopaliskowych na okupowanym przez Rosjan Krymie. Podejrzany zgodził się na publikację danych i wizerunku.

  • Rosyjski archeolog Aleksandr Butiagin jest ścigany przez Ukrainę za nielegalne wykopaliska na okupowanym Krymie i obecnie trwa w Polsce postępowanie ekstradycyjne w jego sprawie.
  • Butiagin nie zgadza się na ekstradycję, argumentując, że może to zagrozić jego życiu ze względu na narodowość.
  • Jeśli sąd dopuści ekstradycję, ostateczną decyzję o ewentualnym wydaniu naukowca Ukrainie podejmie polski minister sprawiedliwości.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Obrońca Aleksandra Butiagina, mec. Adam Domański relacjonował, że podejrzany nie zgodził się na ekstradycję. Rosjanin utrzymywał, że zawsze miał odpowiednią zgodę na prowadzenie wykopalisk.

Ścigany za nielegalne wykopaliska na okupowanym przez Rosję Krymie archeolog tłumaczył, że "jest człowiekiem nauki" i jego działania były "pracami dla ludzkości".

Punkt zwrotny nastąpił w 2014 roku, kiedy Rosja anektowała Krym.

Po wydarzeniach geopolitycznych, które miały wówczas miejsce, siłą rzeczy (Butiagin) nie miał możliwości pozyskiwania zgody władz ukraińskich na dalsze prace archeologiczne, w związku z czym zgody te były wydawane przez właściwe organy Federacji Rosyjskiej - mówił mec. Domański.

Jeśli sąd uzna dopuszczalność ekstradycji, ostateczną decyzję w sprawie wydania archeologa Ukraińcom podejmie minister sprawiedliwości - tłumaczył reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Archeolog ścigany przez Ukraińców

Aleksandr Butiagin jest ścigany przez Ukraińców w związku z nielegalnymi wykopaliskami archeologicznymi prowadzonymi przez Rosję na tymczasowo okupowanym Krymie.

Rosyjska ekipa badawcza pracowała m.in. w Myrmekjonie, starożytnej greckiej kolonii na Półwyspie Krymskim, której początki sięgają VI w. p.n.e.

Na początku grudnia 2025 r. naukowiec został zatrzymany przez ABW, co wywołało gwałtowną reakcję Kremla, który uznał to za naruszenie prawa międzynarodowego.

Polski sąd musi zdecydować, czy ekstradycja Rosjanina jest dopuszczalna z prawnego punktu widzenia. Sąd podejmie decyzję w tej sprawie w czwartek, a jeśli uzna, że nie ma przeszkód, by wydać naukowca władzom w Kijowie, ostateczne słowo należeć będzie do polskiego ministra sprawiedliwości.