Dziennikarz, konferansjer i jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów programu "Europa da się lubić" – Conrado Moreno-Szypowski – opowiada o swoim niezwykłym dzieciństwie, rodzinnych korzeniach i życiu na styku dwóch kultur. Jak wyglądała Hiszpania lat 80.? Dlaczego Polska w czasach PRL kojarzyła mu się z wolnością? I co dziś myśli o świecie mediów społecznościowych? O tym wszystkim Conrado Moreno-Szypowski opowiedział Kubie Śliwińskiemu w podcaście "Co u nich słychać?".
- Conrado Moreno-Szypowski dzieciństwo spędził w Hiszpanii lat 80., doświadczając niepokojów związanych z działalnością ETA i przemianami politycznymi.
- W Polsce, mimo komunizmu, czuł się wolny - kontrast między krajami był dla niego źródłem poczucia bezpieczeństwa.
- Dba o prywatność i świadomie ogranicza aktywność w mediach społecznościowych, stawiając na autentyczność i życie offline.
- Tęskni za Hiszpanią i ceni proste doświadczenia, takie jak pielgrzymka Camino de Santiago, które uważa za metaforę życia.
- Zawodowo realizuje się jako konferansjer, dziennikarz radiowy i telewizyjny, stawiając na słuchanie innych.
Kiedy mowa o rodzinie Conrada Moreno-Szypowskiego, nie sposób nie wspomnieć o jego pradziadku - pułkowniku Janie Szypowskim, pseudonim "Leśnik", uczestniku Powstania Warszawskiego. To właśnie o tej historii opowiadała mu mama, Polka, gdy uczyła Conrada i jego siostrę języka polskiego i wprowadzała ich w świat polskiej historii i literatury.
Dla mojego dziadka Mirosława postać jego ojca, bo mówimy o moim pradziadku, była postacią zawsze bardzo bliską. Zawsze miałem takie wrażenie, że to jest faktycznie wzór, autorytet - wspomina Moreno-Szypowski.
Rodzinne tradycje i opowieści stały się dla niego punktem wyjścia do budowania własnej tożsamości - tej rozpiętej między Polską a Hiszpanią.
Conrado Moreno-Szypowski urodził się i wychował w Hiszpanii - kraju, który na początku lat 80. przeżywał głębokie przemiany polityczne i społeczne. Choć z jednej strony dzieciństwo upływało mu w bezpiecznym, kochającym domu, z wizytami w Museo del Prado i wycieczkami po okolicach Madrytu, to z drugiej strony codzienność była naznaczona niepokojem.
Hiszpania dopiero co wychodziła z epoki Franco, trwał proces demokratyzacji i powrotu monarchii, ale największym zagrożeniem była działalność terrorystyczna ETA, dążącej do niepodległości Kraju Basków.
Lata osiemdziesiąte to jest czas wybuchów bombowych, ładunków bombowych, które były podkładane często. Ginęły osoby cywilne i myślę, że to tło polityczne, to poczucie zagrożenia gdzieś tam tliło się w moim otoczeniu - opowiada Condrado w podcaście "Co u nich słychać".
Jako dziecko zapamiętał latające śmigłowce policyjne, doniesienia o kolejnych zamachach i wszechobecne poczucie zagrożenia. Równocześnie dorastał w społeczeństwie, które było wówczas bardzo monokulturowe - pochodzenie matki z Europy Środkowo-Wschodniej budziło zdziwienie i nie zawsze pozytywne komentarze.
Mimo że Polska w latach 80. była krajem zniewolonym przez komunizm, dla młodego Conrado stanowiła synonim wolności. Wakacje u babci Ireny i dziadka Mirosława jawiły się jako czas swobody i radości, zupełnie innej niż codzienność w Madrycie.
Polska kojarzyła mi się przewrotnie, bo to były przecież lata osiemdziesiąte, początek lat dziewięćdziesiątych, więc jeszcze byliśmy zanurzeni w PRL-u, w komunizmie, ale przewrotnie Polska kojarzyła mi się z wolnością - przyznaje Moreno-Szypowski.
Kontrast pomiędzy "słoneczną" Hiszpanią a szarą Polską był dla niego źródłem poczucia bezpieczeństwa i swobody. Ostatecznie to właśnie w Polsce ukończył liceum, zdał maturę, a później studiował, zanurzając się w polskiej literaturze.
Moreno-Szypowski słynie z dużej dbałości o prywatność. W przeciwieństwie do wielu kolegów z branży nie epatuje zdjęciami z wakacji czy życia prywatnego w mediach społecznościowych.
Dla mnie przestrzeń mediów społecznościowych jest bardziej kwestią zapisywania wspomnień, emocji, pewnego dziennika dzisiejszych czasów. (...) Liczy się dla mnie słowo, liczą się dla mnie emocje - wyjaśnia.
Jego zdaniem odpowiedzią na cyfrowy przesyt będzie życie offline, powrót do autentycznych relacji i prawdziwych emocji.
Chociaż dziś rzadko bywa w Hiszpanii, za każdym razem, gdy tam wraca, odczuwa nostalgię za krajem dzieciństwa. Szczególne miejsce w jego sercu zajmuje doświadczenie pielgrzymki Camino de Santiago.
Przeszedłem szlak świętego Jakuba z południa Francji przez Pireneje do Santiago de Compostela. (...) To jest ta umiejętność wychodzenia codziennie ze swojego schroniska, ze swojej mety, przejścia wyznaczonych kilometrów, położenie się spać i znowu ruszenie w drogę. To trochę taka metafora naszego życia - mówi.
Moreno-Szypowski nieustannie działa zawodowo - prowadzi konferencje, pracuje w radiu i telewizji. Jednak, jak sam podkreśla, nie zależy mu na byciu wszędzie i zawsze w centrum uwagi.
Nie chcę i nie chciałbym nigdy, żeby było mnie za dużo... bardziej zawsze ceniłem sobie umiejętność słuchania drugiej osoby niż samemu mówienia i bycia w centrum uwagi - podsumowuje.
Opracowanie: Julia Rut


