Maj w Polsce od lat potrafi zaskakiwać pogodowymi zwrotami akcji. Choć początek miesiąca często przynosi wyższe temperatury i prawdziwie wiosenną aurę, w połowie maja regularnie wraca chłód. To właśnie okres tzw. zimnych ogrodników i zimnej Zośki, którego obawiają się przede wszystkim działkowcy, sadownicy i rolnicy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Tradycyjnie mianem zimnych ogrodników określa się dni:
- 12 maja - św. Pankracego,
- 13 maja - św. Serwacego,
- 14 maja - św. Bonifacego.
Z kolei 15 maja przypada tzw. zimna Zośka, czyli wspomnienie św. Zofii. To właśnie wtedy według ludowych obserwacji ma następować wyraźne ochłodzenie i wzrastać ryzyko nocnych przymrozków.
Choć nazwy mają charakter tradycyjny i wywodzą się z dawnych wierzeń ludowych, meteorolodzy przyznają, że w połowie maja rzeczywiście często dochodzi do napływu chłodniejszych mas powietrza.
Eksperci tłumaczą, że w maju Europa znajduje się w okresie przejściowym między wiosną a latem. W tym czasie zdarzają się sytuacje, gdy do Polski napływa zimne powietrze z północy lub północnego wschodu. Efektem są gwałtowne spadki temperatur, szczególnie nocami i nad ranem.
W praktyce oznacza to, że nawet po kilku bardzo ciepłych dniach temperatury mogą spaść do kilku stopni powyżej zera, a lokalnie przy gruncie pojawiają się przymrozki.
Zimni ogrodnicy to ważny moment przede wszystkim dla osób zajmujących się ogrodnictwem. Przymrozki mogą uszkadzać:
- kwitnące drzewa owocowe,
- młode warzywa,
- sadzonki pomidorów i ogórków,
- rośliny balkonowe i ozdobne.
Dlatego wielu ogrodników wstrzymuje się z wysadzaniem najbardziej wrażliwych roślin do gruntu właśnie do połowy maja.
W przypadku prognozowanych spadków temperatur zaleca się:
- okrywanie roślin agrowłókniną,
- przenoszenie donic do cieplejszych miejsc,
- podlewanie gleby wieczorem, co może ograniczyć skutki przymrozków.
Prognozy długoterminowe wskazują, że również w maju 2026 roku możliwe jest przejściowe ochłodzenie w okolicach 12-15 maja. Synoptycy podkreślają jednak, że dokładna skala spadku temperatur będzie zależeć od sytuacji barycznej w najbliższych dniach.
Na razie wiele wskazuje na to, że nocami temperatura lokalnie może zbliżać się do 0 st. C, szczególnie we wschodniej i południowej części kraju. W górach i na terenach podgórskich możliwe są przygruntowe przymrozki. IMGW prognozuje, że w nocy z wtorku na środę termometry na południu mogą pokazać przy gruncie -3 st. C.
Meteorolodzy przypominają, że majowe ochłodzenia nie są niczym niezwykłym i nie oznaczają powrotu zimy. Po okresie zimnych ogrodników zazwyczaj następuje stopniowe ocieplenie i bardziej stabilna, późnowiosenna pogoda.


