Zimowe wiatry poderwały chmury pyłu z północno-zachodniej Afryki, które następnie - niesione przez silne prądy powietrzne - dotarły nad basen Morza Śródziemnego, a stamtąd rozprzestrzeniły się po całej Europie Zachodniej. Potężne masy pyłu znad Sahary przyniosły ze sobą niecodzienne zjawiska pogodowe - od „krwawych deszczy” po spektakularne zachody słońca i… poważne problemy dla energetyki słonecznej.

Według danych NASA oraz modelu GEOS (Goddard Earth Observing System), od 1 do 9 marca gęste chmury pyłu przemieszczały się zarówno na zachód, nad Atlantyk, jak i na północ - aż po Wyspy Brytyjskie i Alpy.

Mieszkańcy południowej Anglii, Francji, Hiszpanii, a nawet Szwajcarii i Włoch mogli obserwować zamglone niebo, a w wielu miejscach wschody i zachody słońca nabierały niezwykłych, pomarańczowo-czerwonych barw. W Alpach warstwa pyłu dotarła nawet na słynny szczyt Matterhorn.

"Krwawy deszcz" i brudne samochody

Niecały pył pozostał jednak w powietrzu. Gdy spotkał się z wilgotnymi frontami atmosferycznymi, spadł na ziemię wraz z deszczem, pozostawiając na powierzchniach charakterystyczny, brunatny osad. Szczególnie spektakularne zjawisko - tzw. "krwawy deszcz" - odnotowano w Hiszpanii, południowej Francji i południowej części Wielkiej Brytanii. To efekt przejścia niżu atmosferycznego o nazwie Regina, który przyniósł intensywne opady z domieszką saharyjskiego pyłu.

Tajemnicze chmury i... problemy z energią

Pył znad Sahary nie tylko barwi deszcz i niebo. Według MeteoSwiss, cząsteczki pyłu w wyższych partiach atmosfery stają się jądrami kondensacji dla kryształków lodu, tworząc tzw. "dusty cirrus" - chmury, które naukowcy dopiero poznają. Badania mają wykazać, jak wpływają one na pogodę, klimat, a nawet produkcję energii słonecznej.

I tu pojawia się kolejny problem. Najnowsza analiza przeprowadzona przez naukowców z wykorzystaniem danych NASA i satelitów MODIS wykazała, że w czasie największego stężenia pyłu wydajność paneli fotowoltaicznych na Węgrzech spadła nawet do 46 proc. - podczas gdy w czyste dni wynosiła ponad 75 proc. Winowajcą okazały się nie tylko same cząsteczki pyłu, ale również wzrost ilości i odbicia światła przez chmury cirrus, które ograniczały ilość promieniowania docierającego do paneli.

Pył z Sahary coraz częściej nad Europą?

Naukowcy alarmują, że takie zjawiska mogą się nasilać. Wskazują na coraz częstsze i intensywniejsze zimowe epizody pyłowe, które mają związek z suchszymi niż zwykle warunkami w północno-zachodniej Afryce oraz zmianami w cyrkulacji atmosferycznej, które częściej kierują wiatry z Sahary na północ.