Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył karę w wysokości 208 tys. zł na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Decyzja zapadła po kontroli dotyczącej sprawy pacjentki, która po zdiagnozowaniu poważnej wady płodu napotkała trudności w uzyskaniu aborcji i wsparcia psychologicznego.

Chodzi o opisaną przed rokiem przez "Gazetę Wyborczą" historię pani Anity, która była pacjentką ginekologii i patologii ciąży w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i u której stwierdzono wadę płodu. 

Gdy zdecydowała się na aborcję i szukała pomocy psychologa, trafiła na oddział psychiatryczny.

Dwie poważne nieprawidłowości

NFZ w swoim komunikacie wskazał na dwie główne nieprawidłowości. Pierwsza dotyczyła niewystarczającego informowania pacjentki o stanie zdrowia, możliwych metodach leczenia i konsekwencjach. 

„Anita była w sposób niewystarczający informowana o wszystkich możliwych wariantach przebiegu schorzenia, rokowaniu oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych i dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania oraz o braku znaczenia wyniku badania diagnostycznego dla oceny stopnia uszkodzenia płodu i rozwoju dziecka po jego urodzeniu"- czytamy. 

Druga nieprawidłowość dotyczyła realizacji świadczeń zdrowotnych z naruszeniem należytej staranności. Fundusz wskazał na "niewłaściwe przeprowadzenie konsylium lekarskiego oraz uzależnienie udzielenia świadczenia od przedstawienia przez pacjentkę zaświadczenia będącego w dyspozycji świadczeniodawcy".

Przebieg sprawy pacjentki

Sprawa dotyczy pani Anity, która po wykryciu poważnych wad płodu zdecydowała się na aborcję. Szpital miał jednak odmówić wykonania zabiegu, mimo zagrożenia zdrowia i życia pacjentki. 

Po zgłoszeniu potrzeby konsultacji psychologicznej, kobieta została skierowana na oddział psychiatryczny, gdzie spędziła trzy dni w izolatce. 

Ostatecznie nie uzyskała zgody na aborcję w łódzkim szpitalu, a zakończenie ciąży miało odbyć się przez cesarskie cięcie, na co nie wyraziła zgody.

Czekałam prawie półtora roku, by ktokolwiek z przedstawicieli naszego państwa i systemu, stwierdził, że nie tak powinna być traktowana pacjentka, w tak trudnej sytuacji zdrowotnej. Mam nadzieję, że opinia Rzecznika Praw Pacjenta i kara nałożona przez NFZ na szpital uświadomi lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia, że ich postępowanie wobec pacjentów nie jest bezkarne. Chciałabym, aby wreszcie dostrzeżono, że kobieta, która jest w ciąży, może stanowić o sobie, że jest pełnoprawnym obywatelem, a nie tylko podmiotem, który ma za wszelką cenę urodzić letalnie chore dziecko i wymagać od własnego dziecka takiego heroizmu  – powiedziała pani Anita.

Szpital może się odwołać

Szpital ma prawo odwołać się od decyzji NFZ do 16 marca. Wcześniej Rzecznik Praw Pacjenta potwierdził naruszenie praw pacjentki, w tym prawa do informacji, świadczeń zdrowotnych oraz poszanowania godności i intymności. 

Ostatecznie pacjentka przeprowadziła aborcję w innej placówce.