Szantażyści, których tożsamości jeszcze nie ustalono, zagrozili, że jeśli rząd Czech nie wypłaci im żądanej sumy pieniędzy, rozprzestrzenią wirusa Ebola w wybranych miejscach publicznych - poinformował premier Bohuslav Sobotka.

O groźbie pod adresem rządu poinformowało w oświadczeniu także czeskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Nie ma ani jednego organu sił bezpieczeństwa, który nie byłby obecnie zaangażowany w dochodzenie (w tej sprawie) - oświadczył szef resortu Milan Chovanec.

Wiceszef policji Zdenek Laube ocenił na konferencji prasowej, że szantaż ma na celu przede wszystkim wywołanie paniki. Sprawę gróźb zakwalifikowano jako szantaż i zagrażanie bezpieczeństwu publicznemu, za co sprawcom grozi do 12 lat więzienia.

Dochodzenie prowadzi m.in. policyjna Jednostka Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej (UOOZ). Jej szef Robert Szlachta powiedział, że szantażyści są "bardzo wyrafinowani" i stosują "bardzo wyrafinowane metody komunikacji i dokumentacji".

Dziecko z podejrzeniem eboli wysłano do szpitala…taksówką

Pewien lekarz ze Sztokholmu wysłał do szpitala dziewczynkę, u której podejrzewano ebolę, taksówką. Skandal w szwedzkiej służbie zdrowia opisuje dziennik „Dagens Nyheter”, powołując się na doniesienia branżowego pisma „Dagens Medicin”. czytaj więcej

Główny inspektor sanitarny Czech Vladimir Valenta uspokajał, że ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa Ebola w kraju jest "bardzo nieznaczne".

Uzyskanie dostępu do wirusa, przetransportowanie go i skuteczne rozprzestrzenienie w sposób inny niż poprzez bezpośredni kontakt z zarażonym lub jego płynami ustrojowymi jest mało prawdopodobne - podkreślił.

W jego ocenie warunki sanitarne, klimat i przygotowanie epidemiologiczne w Czechach oraz powszechny dostęp do placówek ochrony zdrowia "praktycznie wykluczają rozprzestrzenienie się eboli na masową skalę". Jesteśmy przygotowani na pojedyncze przypadki zachorowań - dodał.

Dotychczas w Czechach kilkakrotnie pojawiły się podejrzenia zarażenia ebolą, ale w żadnym z przypadków obawy te nie zostały potwierdzone.

Aby zminimalizować ryzyko zarażenia, władze opracowały odpowiednie procedury - przypomina agencja CzTK. Na przykład na lotniskach przybywający do kraju pasażerowie proszeni są o podanie miejsc, w jakich przebywali w ostatnich 42 dniach. Jeśli na tej liście znajdzie się dotknięty epidemią region Afryki Zachodniej, pasażer jeszcze na lotnisku zostaje poddany badaniom.

Według najnowszych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od wybuchu obecnej epidemii w marcu wirusem ebola zaraziło się ponad 10 tys. osób, z których blisko połowa zmarła.

(acz)