Premier Armenii Nikol Paszynian odrzucił apel przywódcy Rosji Władimira Putina o referendum w sprawie członkostwa Armenii w Unii Europejskiej. Między Erewaniem a Moskwą narasta napięcie przed niedzielnymi wyborami w Armenii, w których utrzymujący kurs na Zachód Paszynian zmierzy się z prorosyjską opozycją.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl
Armenia należy do kierowanej przez Rosję Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAUG). Podczas szczytu w Astanie w piątek przywódcy innych państw tej organizacji - Rosji, Białorusi, Kazachstanu i Kirgistanu, zaapelowali do Paszyniana, by zorganizował referendum. Obywatele Armenii mieliby w nim zdecydować, czy chcą pozostać w EAUG czy dążyć do członkostwa w Unii Europejskiej.
Przeprowadzenie referendum teraz byłoby nielogiczne, ponieważ wybór między dwoma blokami na razie "nie jest nieunikniony" - zaznaczył Paszynian w wideo opublikowanym na platformach społecznościowych.
Dodał, że należy poczekać z tym do czasu, gdy Armenia oficjalnie złoży wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej lub będzie bliska uzyskania statusu państwa kandydującego.
Parlament w Erywaniu przyjął w 2025 roku ustawę o rozpoczęciu procesu akcesji do UE, ale nie złożono jeszcze formalnego wniosku o członkostwo.
Paszynian podkreślił w poniedziałek, że jego rząd prowadzi "wyważoną" politykę zagraniczną.
Przywódcy Armenii i Rosji w poniedziałek rozmawiali też telefonicznie. Putin złożył życzenia obchodzącemu tego dnia urodziny Paszynianowi - przekazano w komunikatach obu stron. Według oświadczenia Kremla przywódcy rozmawiali również o ustaleniach szczytu EAUG w Astanie, w którym nie uczestniczył Paszynian. Strona armeńska dodała, że premier Armenii podziękował rosyjskiemu prezydentowi za "wyważone stanowisko w wielu sprawach, które wzbudziły niezrozumienie, a także za jego przyjazny ton i wsparcie".
Armenia od odzyskania niepodległości w 1991 r. utrzymuje bliskie stosunki z Rosją, która jest jej największym partnerem handlowym i do niedawna była jej głównym sojusznikiem i gwarantem bezpieczeństwa.
Proces zmiany kursu armeńskiej polityki na bardziej prozachodni rozpoczął się wraz z dojściem Nikola Paszyniana do władzy w 2018 r. Do zwrotu przyczyniło się m.in. rozczarowanie polityką Rosji w ostatniej fazie ostatecznie przegranego przez Armenię konfliktu z Azerbejdżanem o Górski Karabach. W oczach Erywania Moskwa nie wywiązywała się ze swoich zobowiązań sojuszniczych.
Wybory, które odbędą się w niedzielę 7 czerwca, są postrzegane jako starcie Paszyniana ze zorientowaną w dużej mierze na Rosję opozycję. Na początku maja do Erywania przyjechała grupa europejskich przywódców na pierwszy w historii szczyt UE-Armenia, co było też wyrazem poparcia dla Paszyniana. Obecnego premiera przed wyborami poparł też m.in. prezydent USA Donald Trump.
Media informowały w ostatnim czasie o prowadzonych przez Rosję na szeroką skalę kampaniach dezinformacyjnych wymierzonych w Paszyniana. Agencja Reutera informowała też za źródłami wywiadowczymi, że Kreml rozważa wysłanie na głosowanie do 100 tysięcy obywateli Armenii mieszkających na stałe w Rosji.
W wyborach mogą uczestniczyć tylko obywatele przebywający w dniu głosowania na terenie kraju. Rosja zagroziła również zawieszeniem korzystnych dla Erywania kontraktów na gaz i ropę. Wcześniej wprowadzono tymczasowy zakaz importu armeńskich warzyw, kwiatów, wody mineralnej i brandy.


