"Dzisiejsze wystąpienie będzie w klasycznym stylu Donalda Trumpa. Będzie zabawnie, będzie rozrywkowo. Dziś wieczorem w sali padną strzały" - zażartowała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w wywiadzie dla Fox News przed galą korespondentów Białego Domu, nieświadoma, że kilka chwil później rzeczywiście padną strzały.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
28-letnia rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt często wzbudza kontrowersje. Znana z ostrego, ciętego języka Leavitt zasłynęła w ostatnim roku m.in. z niekoniecznie dyplomatycznej odpowiedzi na pytanie dziennikarza HuffPost o to, kto wybrał miejsce spotkania Trumpa z rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem. Twoja stara - odpowiedziała Leavitt.
Karoline Leavitt przed galą Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie udzieliła krótkiego wywiadu Fox News. Została poproszona o komentarz na temat atmosfery wydarzenia.
W rozmowie z dziennikarzem rzuciła żart, który w świetle późniejszych wydarzeń nabrał niepokojącego znaczenia. Jej słowa o "strzałach, które padną" okazały się nie tylko niefortunne, ale i prorocze. W kontekście imprezy, która łączy dziennikarzy, polityków i celebrytów, i na której często padają cięte riposty oraz żarty, jej wypowiedź została początkowo odebrana jako typowa gra słów, odnosząca się do wymiany uszczypliwości między uczestnikami.
Dzisiejsze wystąpienie będzie w klasycznym stylu Donalda Trumpa. Będzie zabawnie, będzie rozrywkowo. Dziś wieczorem w sali padną strzały - zażartowała.


