"Naszym przedstawicielem do spraw relacji z Rosją jest szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas" - przekazał dziennikarce RMF FM w Brukseli minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. To głos Polski w toczącej się w UE dyskusji o możliwości wyznaczenia unijnego wysłannika do rozmów z Putinem.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Impuls do tego typu rozmów - w dużej mierze kuluarowych - dały wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona i premier Włoch Giorgii Meloni. Niedawno proponowali oni ponowne otwarcie bezpośrednich kanałów komunikacji z Kremlem, które zostały przerwane po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Mimo że wszyscy są na razie bardzo ostrożni i to kwestia hipotetyczna, to jednak nawet rzeczniczka KE nie wykluczyła na pewnym etapie takich rozmów, chociaż zaznaczyła, że rosyjskie bombardowania Ukrainy sprawiają, że taki krok na obecnym etapie nie jest możliwy.
Cypr, który przewodniczy obecnie Unii i który można by podejrzewać o ugodowe nastawienie do Kremla, wyraził natomiast sceptycyzm wobec wznowienia takich rozmów i wyznaczania specjalnego wysłannika do rozmów z Putinem. Nie sądzę, żeby to był właściwy moment - powiedział cypryjski minister spraw zagranicznych Constantinos Kombos.
Mimo tych oficjalnych zapewnień, w kuluarach pojawiają się jednak nazwiska. Wymienia się np. byłego premiera Włoch Mario Draghiego.
Odpowiedź Sikorskiego w tym kontekście jest znamienna, bo oznacza silne poparcie dla byłej estońskiej premier, znanej z bezkompromisowego stanowiska wobec Moskwy, czyli osoby, której nie będzie się dało omamić sztuczkami Kremla. Poparcie dla Kallas oznacza też ciągłość polityczną i instytucjonalną.
Jak podkreślają rozmówcy RMF FM, Unia Europejska powinna na razie nadal wywierać presję na Rosję. W ten sposób wzmacnia swoje karty przetargowe na negocjacje pokojowe. Chodzi o kolejny pakiet sankcji szykowany na 4. rocznicę wojny, która przypada w lutym oraz zamrożone rosyjskie aktywa.


