O poranku na warszawskim lotnisku Chopina wylądował samolot z Dubaju. To maszyna linii lotniczej Flydubai. Na jej pokładzie przylecieli m.in. ok. 190 Polaków, którzy w wyniku zaognionej sytuacji na Bliskim Wschodzie nie byli w stanie wydostać się z Dubaju.

  • Na Lotnisku Chopina w Warszawie wylądował rano samolot linii Flydubai z Dubaju.
  • Na pokładzie byli m.in. Polacy, którzy nie mogli opuścić Dubaju z powodu napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
  • Jak opisują wydarzenia w Dubaju? Dowiesz się z tego artykułu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Zalecenie EASA, nie dotyczy linii z Bliskiego Wschodu

Jak przekazał Piotr Rudzki z biura prasowego Lotniska Chopina, samolot, który dotarł do Warszawy, to maszyna linii lotniczej Flydubai. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego EASA wydała zalecenie, żeby europejskie linie lotnicze wstrzymały się z operacjami z i do Bliskiego Wschodu do 6 marca. Linie z Bliskiego Wschodu - czyli m.in FlyDubai - nie podlegają wytycznym tej agencji. Oznacza to, że samolot, który we wtorek wylądował w Warszawie, mógł wykonać rejs.

Natomiast to nie jest tak, że te linie masowo uruchamiają teraz rejsy, bo na przykład linia Emirates, która też jest w Dubaju dzisiaj, do nas nie przyleci. To jest decyzja przewoźnika - mówi Rudzki.

"Byliśmy tuż pod tym ostrzałem"

Jeden z pasażerów, z którymi rozmawiał dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski, opowiadał, że w momencie ataku irańskiego drona na terminal lotniska w Dubaju, był 10 bramek obok. Słyszałem wybuch, zaczęła się ewakuacja - mówił. Dodał, że była panika.

W momencie, kiedy były największe ostrzały, byliśmy tuż pod tym ostrzełem, widzieliśmy, jak się rozpryskują na niebie - mówiła inna pasażerka.

Inny podróżny podkreślał, że sam lot był bardzo stresujący. Stres był na pokładzie samolotu, kiedy byliśmy niecałe 150 km od Iranu. Jakaś rakieta mogła nas trafić, miałem wątpliwości, czy wsiadać do tego samolotu, bo zdarzały się ostatnio takie sytuacje - dodał inny pasażer. 

"Do końca nie wierzyłem, że to się uda"

Do końca nie wierzyłem, że to się uda - tak tuż po wylądowaniu w Warszawie mówił natomiast pan Paweł. Dostałem telefon do pokoju, że za godzinę mój samolot wystartuje, jeżeli zdążę, to zdążę, jeżeli nie, to muszę czekać dalej. Tak że moja godzina to była walka o życie. Ale dobiegłem i jest ok - mówił. 

Jak dodał, na lotnisku było pusto, obsługiwany był tylko wylot do Warszawy i Bukaresztu. W porcie była, poza pasażerami, policja i wojsko. 

Pan Paweł w Dubaju znalazł się w trakcie powrotu ze służbowego wyjazdu na Filipiny. Dosłownie 20 minut przed wylotem do Warszawy mój samolot został odwołany, były wybuchy, zaczęła się panika - opowiadał.

Jak dodał, zarejestrował się w systemie Odyseusz. Co jakiś czas przychodziły SMS-y, że mamy pozostać w hotelach, nie wychodzić za daleko od miejsca, gdzie jesteśmy, nie zbliżać się do okien. Tych SMS-ów było naprawdę sporo. Większego wsparcia oprócz takich instrukcji nie było - relacjonował.

Zamknięta przestrzeń powietrzna

W związku z sobotnimi nalotami przeprowadzonymi na Iran przez USA i Izrael oraz odwetem sił irańskich wiele państw z Bliskiego Wschodu zamknęło przestrzeń powietrzną.

Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) poinformowała w sobotę, że istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej zarówno Iranu, jak i państw sąsiednich, w których znajdują się bazy USA. Zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów.