Piętnaście lat temu, 3 marca 2011 roku zmarła Irena Kwiatkowska – jedna z najwybitniejszych polskich aktorek, niezapomniana Kobieta Pracująca z "Czterdziestolatka", Hermenegilda Kociubińska z "Zielonej Gęsi" i Plastuś z radiowych słuchowisk. Jej dorobek artystyczny, profesjonalizm i niezwykła osobowość sprawiły, że na zawsze zapisała się w historii polskiej kultury.
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl
Ja, której wielką przyszłość wróżył Ludwik Solski, zrozumiecie - kiedy umrę - czym byłam dla Polski! - mówiła w swojej ostatniej roli Irena Kwiatkowska. Te słowa okazały się prorocze.
Słuchając tej kwestii przez dziesięć lat wspólnych występów w "Zielonej Gęsi" zawsze miałem wrażenie, że to taka trochę prywatna uwaga w jej wykonaniu, oczywiście opakowana w grubą warstwę autoironii - mówi Jacek Kawalec. Już wówczas nie miałem żadnych wątpliwości, że spotkał mnie w życiu zaszczyt współpracy z jedną z najwybitniejszych polskich aktorek w ogóle - podkreśla
Kiedy słyszę dziś bardzo często używane słowo "gwiazda" zawsze myślę: prawdziwą gwiazdą to była pani Irena Kwiatkowska - mówi Jacek Kawalec, który przez dziesięć lat występował w spektaklu "Zielona Gęś", wyreżyserowanym przez Jarosława Kiliana w Teatrze Polskim w Warszawie. Ale gwiazdą była wyłącznie na scenie albo przed kamerą, poza nią zachowywała się całkiem zwyczajnie - taka szara myszka nawet - podkreśla.
Zapamiętał ją jako "perfekcyjną profesjonalistkę". W teatrze pojawiała się zawsze dwie godziny przed spektaklem, siadała za kulisami i w skupieniu przepowiadała teksty. Znała nie tylko własny tekst na pamięć, ale także pozostałych postaci - wyjaśnia Jacek Kawalec.
Wiesław Gołas po śmierci artystki zaznaczał, że Kwiatkowska była osobą raczej zamkniętą towarzysko, ale bardzo serdeczną.
Była bardzo oszczędna, skrupulatna. Mówiono, że była skąpa. To nieprawda. Ona nie manifestowała swoich gestów. Pieniądze, które miała, przesyłała po cichu do domów dziecka, na biedne dzieci. Zawsze robiła to po cichu, prosząc, żeby tego nie nagłaśniać. Kiedy tylko dostała nagrodę, albo pieniądze - rozsyłała je potrzebującym dzieciom - zaznaczał.
Irena Kwiatkowska urodziła się 17 września 1912 roku w Warszawie. Od najmłodszych lat wspierała rodzinę, pracując w piekarni. "Za dzień pracy dostawałam bochenek chleba: to była moja pierwsza zarobiona pensja" - czytamy w książce Łukasza Maciejewskiego "Aktorki. Spotkania" (2013). Zdobywała również nagrody pieniężne na zawodach szermierki, a kieszonkowe przeznaczała na bilety do teatru.
Już w gimnazjum zaczęła interesować się aktorstwem, a w 1932 roku dostała się na Wydział Aktorski Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Warszawie. Po ukończeniu studiów w 1935 r. trafiła do kabaretu Cyrulik Warszawski Fryderyka Jarosy'ego, gdzie występowała w rewii "Pod włos". Do wybuchu wojny pracowała w teatrach Warszawy, Poznania i Katowic.
Podczas okupacji niemieckiej brała udział w tajnych przedstawieniach, współpracując z reżyserami Tadeuszem Byrskim i Leonem Schillerem. Aby się utrzymać, obierała ziemniaki, a później wydawała obiady w stołówce Rady Głównej Opiekuńczej. Po Powstaniu Warszawskim - Akowski pseudonim "Katarzyna" - podzieliła los mieszkańców stolicy i musiała opuścić miasto. Pieszo z plecakiem dotarła do Makowa Podhalańskiego.
Po wojnie wróciła do Warszawy i zaangażowała się do Polskiego Radia, gdzie poznała Bolesława Kielskiego, lektora radiowego. Pobrali się w 1948 roku.
W listopadzie 1946 r. dołączyła do pierwszego powojennego kabaretu "Siedem Kotów" w Krakowie. Teksty dla niej zaczął pisać Konstanty Ildefons Gałczyński, powołując do scenicznego życia w Teatrzyku Zielona Gęś postaci m.in. Hermenegildy Kociubińskiej i Żony Wacia. Później występowała w kabaretach Szpak, Dudek i telewizyjnym Kabarecie Starszych Panów.
Od 1948 r. była związana z teatrami stołecznymi - Klasycznym, Współczesnym, Teatrem Satyryków, Komedią, Syreną, Ludowym, Nowym. Zagrała ponad sto ról teatralnych.
Zagrała w ponad 20 przedstawieniach Teatru Telewizji. Występowała również w audycjach radiowych, m.in. "Podwieczorkach przy mikrofonie", a przede wszystkim w "Plastusiowym pamiętniku" Marii Kownackiej - Plastusiem była dla kilku pokoleń dzieci. W 1973 r. otrzymała Złoty Mikrofon za rolę Plastusia i Pani Eufemii oraz za całokształt wybitnej twórczości aktorskiej w audycjach dla dorosłych i dzieci. W radiu recytowała też wiersze - "Ptasie radio" Juliana Tuwima w jej wykonaniu uchodzi za jedną z najwybitniejszych interpretacji poezji w XX wieku.
W filmie zadebiutowała w 1945 r. w "2x2=4". Największą popularność przyniosła jej rola Kobiety Pracującej w serialu "Czterdziestolatek" oraz Zofii Jankowskiej w "Wojnie domowej". W "Rozmowach kontrolowanych" Sylwestra Chęcińskiego wraz z Aliną Janowską stworzyły zabawny duet.
Po raz ostatni na ekranie Kwiatkowska wystąpiła w "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta (2008). "Ale w momencie, kiedy zobaczyła włączoną kamerę, nie wytrzymała i sama do nas przybiegła - jak ćma do światła. No i w efekcie zagrała - i to jak!" - wspominał Jan Nowicki.
W 1952 r. Kwiatkowska otrzymała Dyplom Uznania Ministra Kultury i Sztuki. Była laureatką nagrody Komitetu d/s PRiTV za wybitne osiągnięcia aktorskie w programach rozrywkowych telewizji (1965), Srebrnej Maski (1966), Złotej Maski (1967, 1968, 1969 i 1971), Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski (1965), Nagrody Artystycznej Miasta Warszawy (1970), Wielkiego Splendora, Super Wiktora, Orderu Uśmiechu, Złotego Medalu Gloria Artis i wielu innych.
W 2010 r. w Skolimowie odsłonięto "Ławeczkę z humorem Ireny Kwiatkowskiej". To jest miejsce, gdzie można usiąść i przypomnieć sobie o jej rolach, tym jaką cudowną osobą była - powiedział Wiesław Gołas.
Dla kolegów z pracy była serdeczna. Jej głos, oddany staruszce w pociągu, można usłyszeć w filmie Mariusza Wilczyńskiego "Zabij to i wyjedź z tego miasta". Chciałem utrwalić w filmie tych wszystkich artystów, którzy kształtowali moją wrażliwość, wyobraźnię i system wartości, gdy byłem dzieckiem - wyjaśnił Wilczyński w rozmowie z Darią Porycką z PAP (2020).
Odczekałem chwilę, aż skończy jeść obiad i wręczyłem jej sto róż. Była dla mnie jak babcia. Kiedy jako mały chłopiec plątałem się mamie pod nogami, dawała mi kredki do rysowania - i zazwyczaj rysowałem naszych, jak biją Krzyżaków pod Grunwaldem - albo włączała bajki na płytach, które czytała pani Irena Kwiatkowska. Udało mi się nagrać panią Irenę i zacząłem się zastanawiać, kto może być jej partnerem w pociągu - opowiadał Wilczyński.
Jako młody człowiek dostałem od niej niezłą szkołę: najpierw przy realizacji "Wojny domowej" a później przy "Czterdziestolatku" - szkołę punktualności, profesjonalizmu i odpowiedzialności - napisał Jerzy Gruza w "Felietonie Okazjonalnym" ("Życie Warszawy", 2002).
"Drobna, niewysoka i niepozorna, lecz gdy pojawiała się na scenie czy przed kamerą, przysłaniała sobą innych, kradła im występ, nawet jeśli grała tylko epizod" - napisała Agnieszka Niemojewska w "Rzeczpospolitej" (2018).


