Belgijskie siły zbrojne, przy wsparciu Francji, zatrzymały tankowiec należący do tzw. rosyjskiej floty cieni. Podejrzewa się, że zajęta jednostka płynęła "pod fałszywą banderą i na podstawie fałszywych dokumentów".

W niedzielę rano belgijski minister obrony Theo Francken poinformował we wpisie na platformie X, że w ostatnich godzinach wojsko, wspierane przez francuskie siły zbrojne, dokonało abordażu tankowca należącego do rosyjskiej floty cieni.

Jednostka w eskorcie służb dopłynęła do portu w Zeebrugge na północy Belgii, gdzie nastąpiło jej przejęcie.

"Operację Blue Intruder (pol. Niebieski Intruz - przyp. red.) przeprowadził zespół wyjątkowo odważnych żołnierzy. Świetna robota" - dodał szef belgijskiego resortu obrony.

W późniejszym wpisie Theo Francken podkreślił, że bez floty cieni Rosja nie byłaby w stanie prowadzić wojny przeciwko Ukrainie. "Dlatego eliminujemy te jednostki, jedna po drugiej, aż ta agresja się skończy" - napisał.

"Belgia może być małym krajem, ale jesteśmy jednym z założycieli NATO i UE i poważnie traktujemy swoje zobowiązania" - dodał, podkreślając: "Belgia w końcu wróciła".

Czym jest flota cieni?

Po wprowadzeniu zachodnich sankcji na Rosję, mających ograniczyć dochody Kremla z eksportu ropy naftowej, na światowych morzach pojawiła się tzw. flota cieni.

To grupa tankowców o niejasnej strukturze własnościowej, które pomagają Moskwie omijać restrykcje i utrzymywać eksport surowca. Eksperci ostrzegają, że takie statki, często stare i słabo nadzorowane, stanowią poważne zagrożenie dla środowiska - może na nich dochodzić do awarii i wycieków ropy naftowej.

Reuters podał, że zatrzymany przez Belgów tankowiec jest podejrzewany o płynięcie pod "fałszywą banderą i na podstawie fałszywych dokumentów".