Francuski lotniskowiec Charles de Gaulle przerwał swoją misję na Morzu Bałtyckim i kieruje się do wschodniej części Morza Śródziemnego. Decyzja zapadła w związku z rosnącym napięciem na Bliskim Wschodzie i eskalacją konfliktu między USA, Izraelem a Iranem.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Jak poinformowała francuska telewizja BFMTV, lotniskowiec Charles de Gaulle, który dotychczas uczestniczył w misji NATO na Morzu Bałtyckim, został skierowany do wschodniej części Morza Śródziemnego. Okręt ma dotrzeć na miejsce w ciągu najbliższych 12 dni.
Decyzja o zmianie kursu została podjęta po zwołaniu przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona posiedzenia rady bezpieczeństwa. Spotkanie odbyło się w niedzielę wieczorem i było reakcją na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Od soboty Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą ostrzały i bombardowania Iranu, na co Teheran odpowiedział atakami rakietowymi i dronami na amerykańskie bazy w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Bahrajnie, a także na terytorium Izraela.
W mijającym tygodniu Charles de Gaulle cumował w szwedzkim porcie Malmoe. Podczas pobytu doszło do incydentu - w pobliże okrętu zbliżył się rosyjski dron, który został wykryty przez szwedzkie siły zbrojne. Wizyta lotniskowca w Malmoe miała potrwać do 2 marca i była elementem działań odstraszających w regionie Bałtyku.
Charles de Gaulle to największy lotniskowiec o napędzie atomowym poza tymi, które posiadają Stany Zjednoczone. Okręt ma 260 metrów długości i może pomieścić 30 samolotów, w tym myśliwce Dassault Rafale.
Wcześniej tego samego dnia przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec ogłosili gotowość do podjęcia kroków w obronie swoich interesów i sojuszników na Bliskim Wschodzie po "chaotycznych i nieproporcjonalnych" atakach rakietowych przeprowadzonych przez Iran.
Przywódcy E-3 podkreślili, że rozważają możliwość przeprowadzenia uderzeń rakietowych i ataków dronami na źródła zagrożenia. "Podejmiemy kroki, by bronić naszych interesów i tych naszych sojuszników w regionie, potencjalnie uderzając rakietami i dronami w źródła zagrożenia" - czytamy w oświadczeniu.
Liderzy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec zadeklarowali również ścisłą współpracę z USA oraz innymi sojusznikami w regionie.


