​Dramatyczne sceny rozegrały się w samym sercu Waszyngtonu. W parku położonym między Białym Domem a pomnikiem Waszyngtona doszło do strzelaniny z udziałem funkcjonariuszy Secret Service. W wyniku incydentu ranny został podejrzany mężczyzna oraz przypadkowy nastolatek.

  • Strzelanina miała miejsce w parku między Białym Domem a pomnikiem Waszyngtona.
  • W zdarzeniu uczestniczyli funkcjonariusze Secret Service.
  • Ranni zostali podejrzany mężczyzna oraz przypadkowy nastolatek.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Do niebezpiecznego incydentu doszło około godziny 15:30 czasu lokalnego w jednym z najbardziej strzeżonych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Park rozciągający się między Białym Domem a pomnikiem Waszyngtona stał się areną dramatycznych wydarzeń, które postawiły na nogi służby bezpieczeństwa.

Według informacji przekazanych przez waszyngtońską policję funkcjonariusze Secret Service zauważyli podejrzanie zachowującego się mężczyznę, który posiadał broń. Wiceszef Secret Service, Matt Quinn, poinformował, że jeden z agentów natychmiast podjął próbę zatrzymania podejrzanego. Mężczyzna, zamiast podporządkować się poleceniom, otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy.

Przypadkowa ofiara i szybka reakcja służb

W wyniku wymiany ognia ranny został zarówno podejrzany, jak i przypadkowy nastolatek, który znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Obaj zostali natychmiast przewiezieni do szpitala. Lekarze zapewniają, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Policja oraz Secret Service nie ujawniają na razie, jakie były motywy działania postrzelonego mężczyzny. Trwają czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia.

Biały Dom pod specjalnym nadzorem

W momencie incydentu w pobliżu przejeżdżała kolumna pojazdów z wiceprezydentem J.D. Vancem. Służby podkreślają jednak, że nie ma żadnych przesłanek, by strzelanina była powiązana z przejazdem wiceprezydenta.

W reakcji na zagrożenie Secret Service natychmiast zamknęła kompleks Białego Domu. Wszystkim osobom przebywającym na terenie, w tym dziennikarzom i pracownikom, polecono schronienie się w bezpiecznych miejscach. W tym czasie prezydent Donald Trump wygłaszał przemówienie w Białym Domu, jednak nie był bezpośrednio zagrożony.