Węgry zwróciły Ukrainie skonfiskowane w marcu gotówkę i złoto - informuje prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Węgierskie służby zatrzymały wówczas dwa pojazdy opancerzone należące do ukraińskiego banku, które przewoziły prawdziwą fortunę z Austrii na Ukrainę.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Na początku marca węgierskie służby przeprowadziły spektakularny nalot na dwa opancerzone pojazdy należące do ukraińskiego państwowego banku Oszczadbank. Konwój przewoził gotówkę i złoto z Austrii na Ukrainę w ramach rutynowego przejazdu.
W wyniku akcji zatrzymano siedmiu pracowników banku, a skonfiskowany ładunek - 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota - pozostał na Węgrzech. Następnego dnia - decyzją władz w Budapeszcie - zatrzymani pracownicy banku zostali uwolnieni.
Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy, operacja miała charakter polityczny. Jej celem było wywołanie napięcia na linii Budapeszt-Kijów, co miało wzmocnić pozycję premiera Viktora Orbana w kampanii przedwyborczej. Nie przyniosło to wymiernego efektu, bowiem wybory parlamentarne wygrała opozycyjna TISZA Petera Magyara, a dotychczasowy rząd poniósł sromotną klęskę.
Choć nowy rząd nie został jeszcze zaprzysiężony (stanie się to za trzy dni, w sobotę 9 maja), najwidoczniej ustępujące władze nie zamierzają dalej komplikować relacji z Ukrainą. W środę prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował bowiem, że Budapeszt zwrócił skonfiskowane w marcu kosztowności Oszczadbanku.
"Ważny krok w relacjach z Węgrami" - pisze ukraiński przywódca w mediach społecznościowych, informując o decyzji węgierskich władz.
"Jestem wdzięczny Węgrom za konstruktywne podejście i cywilizowany krok. Dziękuję każdemu z ukraińskiego zespołu, kto walczył o sprawiedliwą decyzję i bronił interesów naszego państwa i naszych ludzi. Chwała Ukrainie!" - dodaje.


