Trwa ustalanie miejsca pobytu skazanego adwokata Pawła Kozaneckiego. Policji na polecenie sądu nie udało się osadzić go w areszcie. "Nie ma określonej liczby kontroli w miejscu jego zamieszkania" - tłumaczy rzeczniczka policji w Łodzi podkom. Kamila Sowińska.

  • Policja w Łodzi prowadzi działania w celu ustalenia miejsca pobytu skazanego adwokata Pawła Kozaneckiego. 
  • Funkcjonariusze nie ujawniają szczegółów poszukiwań, podkreślają jednak, że liczba kontroli pod wskazanym adresem nie jest z góry określona.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Paweł Kozanecki, znany jako adwokat od "trumien na kółkach", skazany prawomocnym wyrokiem przez Sąd Okręgowy w Olsztynie na półtora roku więzienia, od początku maja jest poszukiwany przez policję. Wystawiono za nim list gończy po tym, jak policja nie doprowadziła go do aresztu z powodu jego nieobecności w miejscu zamieszkania.

Łódzcy funkcjonariusze prowadzą czynności zmierzające do ustalenia miejsca przebywania szukanego mężczyzny, co pozwoli na doprowadzenie go do najbliższego zakładu karnego - poinformowała w środę oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi podkom. Kamila Sowińska.

Dodała, że poszukiwaniami skazanego adwokata zajmują się funkcjonariusze z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Media nie są informowane o szczegółach realizacji, co wynika z konieczności zachowania skuteczności i bezpieczeństwa podejmowanych działań oraz ochrony taktyki pracy operacyjnej - zaznaczyła.

Paweł Kozanecki poszukiwany listem gończym

Wcześniej łódzcy policjanci - z uwagi na miejsce zamieszkania adwokata - zostali zaangażowani do osadzenia skazanego w areszcie. Do organów ścigania zwrócił się o to Sąd Rejonowy w Olsztynie, przed którym toczył się proces. Policjantom nie udało się jednak zatrzymać Pawła Kozaneckiego z powodu jego nieobecności w domu.

Jak przyznała podkom. Sowińska, łódzka policja 20 marca br. otrzymała polecenie z sądu w Olsztynie o zatrzymaniu i doprowadzeniu skazanego do najbliższego aresztu śledczego w trybie art. 79 par. 1 kkw. Po przeprowadzonych czynnościach dokumentacja służbowa 2 kwietnia br. została przekazana do sądu, który następnie wydał list gończy za skazanym. Nie wiadomo jednak, ile prób zatrzymania adwokata w jego domu podjęli funkcjonariusze w tym czasie.

Nie jest określone, ile razy policja powinna kontrolować adresy za skazanym. Wszystkie czynności wykonane przez stróżów prawa są zawsze rzetelnie i skrupulatnie opisane w dokumentacji przesyłanej do właściwego sądu, który to decyduje o wdrożeniu dalszych procedur - zaznaczyła.

Rzeczniczka pytana o to, dlaczego informacja o wydanym 22 kwietnia br. przez olsztyński sąd liście gończym została nagłośniona przez policję dopiero na początku bieżącego tygodnia, czyli kilka dni po jego wystawieniu, wskazała, że został on wcześniej opublikowany na stronie internetowej. 

Natomiast w chwili, kiedy było to zasadne, informacja ukazała się ona również w mediach społecznościowych - dodała.

Dochodzenie dyscyplinarne ws. unikania kary

We wtorek Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi poinformowała, że po informacji o wydaniu listu gończego rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Łodzi wszczął dochodzenie dyscyplinarne w sprawie unikania wykonania kary więzienia przez adwokata. Dodano, że Paweł Kozanecki od 1 stycznia 2024 r. jest zawieszony w czynnościach zawodowych.

Adw. Kosma Bogdanowicz, który jest pełnomocnikiem skazanego, oświadczył, że jego klient pozostaje w kontakcie z sądem oraz że "nie podejmuje i nie podjął działań destabilizujących tok postępowania wykonawczego, a co najistotniejsze - zamierza wykonać orzeczoną względem niego karę, licząc przy tym na racjonalne spojrzenie na jego sytuację prawną przez sąd penitencjarny".

Kozanecki ubiega się o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Taki wniosek ma rozpatrzeć Sąd Okręgowy w Łodzi. Wcześniej sąd nie zgodził się na wstrzymanie wykonania kary.

Wypadek i słowa o "trumnie na kółkach"

Do wypadku doszło we wrześniu 2021 r. na drodze Barczewo - Jeziorany. Według aktu oskarżenia Kozanecki - kierując Mercedesem - naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego - zderzenia z jadącym z naprzeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.

O śmiertelnym wypadku drogowym pod Barczewem stało się głośno, gdy niedługo po nim Kozanecki nagrał i opublikował w internecie film ze swoją wypowiedzią. Stwierdził w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z "trumną na kółkach" i m.in. dlatego te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona na portalach społecznościowych zbulwersowała opinię publiczną.