Zmiana władzy na Węgrzech wywołała euforię w Brukseli, która świętuje druzgocącą porażkę Viktora Orbana. Jednak czy zwycięstwo Petera Magyara rzeczywiście zwiastuje nową erę w relacjach Węgier z Unią Europejską? "Bruksela ryzykuje wyciągnięcie błędnych wniosków ze zwycięstwa Petera Magyara" – ostrzega portal Politico.
- Politico zaważa, że przedstawiciele Unii Europejskiej przyjęli zwycięstwo Petera Magyara na Węgrzech z ulgą i liczą na ocieplenie stosunków.
- Portal jednak zaznacza, że radość Brukseli może być przedwczesna, jak zauważono - węgierski parlament i tak zostanie zdominowany przez ugrupowania prawicowe i nacjonalistyczne.
- Zdaniem portalu, w kluczowych kwestiach Magyarowi bliżej jest do Orbana niż do eurokratów.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Po latach napięć i politycznych przepychanek między Budapesztem a Brukselą, zmiana na stanowisku premiera Węgier została przyjęta w unijnych kuluarach z ogromną ulgą. Po niedawnym spotkaniu z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, premier-elekt Węgier Peter Magyar określił spotkanie jako "niezwykle konstruktywne". Bruksela nie słyszała takich słów od węgierskiego przywódcy od lat - zauważa Politico.
Nowy premier-elekt jawi się jako polityk otwarty na dialog, dyplomatyczny i wyważony. Jednak czy rzeczywiście oznacza to zwrot Węgier ku wartościom Unii Europejskiej? Politico studzi entuzjazm. "Bruksela ryzykuje wyciągnięcie błędnych wniosków ze zwycięstwa Petera Magyara" - napisał portal.
Peter Magyar nie jest politycznym nowicjuszem. Przez lata był wpływowym działaczem Fideszu, a także węgierskim dyplomatą w Brukseli. Doskonale zna unijne realia i potrafi poruszać się po europejskich salonach. Jak podkreśla Politico, "Magyar nie będzie stylem przypominał Orbana. Zna wyrafinowane brukselskie obyczaje, będąc węgierskim dyplomatą w stolicy Belgii przez kilka lat. Będzie unikać prowokacji, w których lubował się jego poprzednik".
Mimo to, skład nowego parlamentu Węgier nie pozostawia złudzeń - zdominują go ugrupowania prawicowe, nacjonalistyczne i kładące nacisk na suwerenność. "Dzięki temu, że partie liberalne i lewicowe w dużej mierze zrezygnowały z udziału w wyborach, dając partii TISZA szansę na pokonanie Fideszu, nowy parlament Węgier składać się będzie wyłącznie z posłów prawicowych, nacjonalistycznych i, w różnym stopniu, kładących nacisk na suwerenność" - czytamy w analizie.
Zwycięstwo Magyara nie jest triumfem liberalizmu czy centryzmu, na co liczyła część europejskich polityków. Jego kampania była klasycznym populizmem, skoncentrowanym na codziennych problemach Węgrów. "Zwycięstwo Magyara nie było zwycięstwem tzw. przebudzonego liberalizmu ani globalistycznego centryzmu, a jego kampania była klasycznym populizmem, skupionym na podstawowych kwestiach inflacji, kryzysu gospodarczego i powszechnej korupcji" - podkreśla Politico.
"Do porażki Orbana przyczyniły się koszty utrzymania, brak perspektyw ekonomicznych i brak miejsc pracy" - tłumaczy Matyas Bodi z Uniwersytetu Eoetvoesa Loranda w Budapeszcie cytowany przez Politico.
Sam Magyar nie ukrywał, że kluczem do jego sukcesu był "dobry rodzaj populizmu". "Prowadził kampanię bardzo podobną do tej, którą prowadził Orban w 2010 roku, nawiązując do ekonomicznych i społecznych problemów wyborców, którzy czuli się pominięci, martwili się o przyszłość swoich dzieci i uważali, że zasługują na większy udział w bogactwie kraju" - zauważa portal.
Choć styl Magyara różni się od Orbana, w wielu fundamentalnych kwestiach nowy premier Węgier pozostaje wierny dotychczasowej linii. "W kilku kluczowych kwestiach, które potencjalnie mogą powodować problemy między Budapesztem a Brukselą, Magyar jest znacznie bliższy Orbanowi niż globalistycznym eurokratom. Gdy tylko uwolni tak bardzo potrzebne mu unijne pieniądze, Magyar i Bruksela mogą szybko znaleźć się w konflikcie na wielu płaszczyznach" - ostrzega Politico.
Magyar sprzeciwia się przyspieszeniu procesu akcesji Ukrainy do UE, uzależniając ją od zapewnienia praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Jest przeciwnikiem migracji i zapowiada utrzymanie ogrodzenia na południowej granicy, a także odrzuca unijne kwoty relokacji migrantów. Choć podkreśla, że Ukraina jest ofiarą rosyjskiej agresji, deklaruje "pragmatyczną współpracę" z Moskwą, jednocześnie zapowiadając zakończenie uzależnienia energetycznego od Rosji do 2035 roku.
Kluczowym wyzwaniem dla nowego rządu pozostaje odblokowanie unijnych funduszy - około 18 miliardów euro, które są niezbędne do realizacji wyborczych obietnic Magyara. "Bruksela i Węgry mają zatem wspólny interes w tym, aby Budapeszt stał się graczem zespołowym w UE. Nowy przywódca Węgier prawdopodobnie szybko podejmie próbę przywrócenia niezależności sądownictwa i walki z korupcją, nie tylko po to, by zadowolić Brukselę, ale także Węgrów, którzy poparli go częściowo z obrzydzenia do korupcji" - czytamy w analizie Politico.
Europejscy centryści, w tym kanclerz Niemiec Friedrich Merz, okrzyknęli porażkę Orbana końcem nacjonalizmu na Węgrzech. Politico jednak przestrzega przed zbyt pochopnym optymizmem. "Zanim jednak zaczną świętować, warto zastanowić się, kto (na Węgrzech) wygrał i co do tego doprowadziło". Zmiana stylu i retoryki nie musi bowiem oznaczać zmiany kursu.


