W obliczu napięć w polsko-ukraińskich relacjach, deputowany Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Kniażycki wzywa do powrotu do słów św. Jana Pawła II o przebaczeniu i pojednaniu. Jego zdaniem, zbliżająca się 25. rocznica wizyty papieża w Ukrainie to okazja, by przypomnieć o potrzebie dialogu i wspólnego potępienia zbrodni z przeszłości.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię "Bohaterów UPA", co wywołało oburzenie wśród polskiej opinii publicznej. W reakcji na tę decyzję, prezydent Karol Nawrocki wyraził chęć odebrania odznaczenia ukraińskiemu przywódcy, które zostało mu przyznane trzy lata temu przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.
W poniedziałek w sprawie odebrania odznaczenia prezydentowi Ukrainy zebrała się Kapituła Orderu Orła Białego, która przedstawiła swoją opinię uczestniczącemu w obradach Karolowi Nawrockiemu. "Prezydent podejmie decyzję w odpowiednim czasie" - informował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
W międzyczasie ukraiński resort spraw zagranicznych kilkukrotnie podkreślał, że intencją władz w Kijowie nie było urażenie narodu polskiego. Zaznaczono, że na sporach między Polakami i Ukraińcami korzystają tylko Rosjanie.
W podobnym tonie wypowiada się Mykoła Kniażycki, współprzewodniczący grupy międzyparlamentarnej Polski i Ukrainy, który podkreśla, że dobre relacje między oboma krajami leżą w ich wspólnym interesie. W interesach Rosji jest to, by te relacje były złe. Wszyscy, którzy psują te stosunki właśnie teraz, w czasie wojny, jednoznacznie działają na rzecz Moskwy oraz przeciwko Polsce i Ukrainie - mówi.
Ukraiński deputowany przypomina, że w czerwcu mija 25 lat od wizyty Jana Pawła II we Lwowie, podczas której papież apelował do Polaków i Ukraińców o wzajemne przebaczenie. Powinniśmy pokazać, że Ukraińcy pamiętają o tym apelu i chcą kontynuować dzieło świętego papieża - zaznacza.
Mykoła Kniażycki podkreśla, że choć każdy naród ma prawo do własnej historii i bohaterów, nie można pozwolić, by spory o przeszłość zniszczyły przyszłość. Jeśli cały czas będziemy wracali do przeszłości, to przegramy przyszłość - ostrzega.
Jednocześnie polityk podkreśla, że nikt nie ma prawa gloryfikowania sprawców zbrodni na ludności cywilnej. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co robiły niektóre jednostki Ukraińskiej Powstańczej Armii, zabijając cywilnych Polaków na Wołyniu. Tak samo nie ma usprawiedliwienia dla tych, którzy zabijali cywilnych Ukraińców w Sahryniu czy Pawłokomie. Wspólnie powinniśmy potępić i jednych i drugich - ocenia.
Jednocześnie doskonale rozumiemy, że znaczna część bojowników UPA nigdy nie była na Wołyniu i do lat 60. (XX wieku) walczyła przeciwko sowieckim władzom, wtrącana była do łagrów, a ich rodziny zsyłane były na Syberię - dodaje.
Ukraiński deputowany zwraca uwagę, że rosyjska propaganda wykorzystuje historyczne spory do dzielenia narodów. Nie mamy prawa stać po jednej stronie z Putinem i przez błędy naszych historyków rujnować współpracę polsko-ukraińską na korzyść rosyjskiego agresora oraz na niekorzyść Ukrainy i Polski - podsumowuje.


