Prezydent USA Donald Trump skomentował śmiertelny incydent w Minneapolis, w którym funkcjonariusz ICE zastrzelił kobietę podczas próby zatrzymania. Trump winą za wydarzenie obarczył "radykalną lewicę", a sprawa wywołała gwałtowne reakcje polityków i społeczeństwa.

  • Prezydent Donald Trump obwinił "radykalną lewicę" za śmierć kobiety zastrzelonej przez funkcjonariusza ICE w Minneapolis.
  • Według Trumpa kobieta próbowała uciec i potrąciła funkcjonariusza, który odpowiedział ogniem w samoobronie.
  • Szefowa DHS nazwała incydent aktem terroryzmu, a lokalne władze stanowczo odrzuciły tę narrację.
  • Do zdarzenia doszło podczas szeroko zakrojonej operacji ICE przeciwko imigrantom w Minnesocie.
  • Policja potwierdza, że kobieta blokowała ulicę, a po potrąceniu funkcjonariusza została postrzelona i zmarła na miejscu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump odniósł się do tragicznego wydarzenia, które miało miejsce w środę w Minneapolis. W swoim wpisie na Truth Social stwierdził, że za śmierć kobiety podczas interwencji funkcjonariuszy ICE odpowiada "radykalna lewica". Trump uznał, że kobieta zachowywała się "nieporządnie", a funkcjonariusz działał w samoobronie po tym, jak został potrącony przez samochód.

Według prezydenta ofiara była "zawodową agitatorką", a cała sytuacja jest efektem "codziennych gróźb, napaści i ataków" na służby ze strony radykalnych środowisk lewicowych. Trump wezwał do wsparcia i ochrony funkcjonariuszy organów ścigania.

Ostre reakcje polityków i społeczeństwa

Wypowiedzi prezydenta spotkały się z natychmiastową odpowiedzią lokalnych władz. Szefowa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, Kristi Noem, określiła incydent jako akt terroryzmu.

Z kolei burmistrz Minneapolis Jacob Frey stanowczo odrzucił tę narrację, nazywając ją "nieprawdą" i zażądał wycofania ICE z miasta. Podobne stanowisko zajął gubernator Minnesoty Tim Walz, który podkreślił, że stan nie potrzebuje dodatkowej interwencji federalnej.

Szczegóły incydentu

Do śmiertelnego postrzelenia doszło podczas szeroko zakrojonej operacji ICE wymierzonej w imigrantów w stanie Minnesota. Według policji 37-letnia kobieta blokowała ulicę swoim pojazdem. Gdy funkcjonariusze ICE podjęli próbę interwencji, kobieta ruszyła samochodem, potrącając jednego z nich. W odpowiedzi funkcjonariusz oddał strzały. Samochód kobiety zatrzymał się w zaspie śnieżnej, a mimo prób udzielenia pomocy, kobieta zmarła na miejscu.

Incydent miał miejsce w czasie, gdy Minnesota znajduje się w centrum kontrowersji związanych z wyłudzaniem świadczeń socjalnych przez przedstawicieli somalijskiej diaspory. Sytuacja dodatkowo zaostrzyła napięcia na linii władze federalne-lokalne oraz podsyciła debatę na temat bezpieczeństwa publicznego i działań służb imigracyjnych.