W Kijowie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęło sześć osób, a 10 zostało rannych - poinformowały ukraińskie władze. Agresor najpierw otworzył ogień na ulicy, a później w supermarkecie. Mężczyzna został zlikwidowany podczas szturmu oddziału specjalnego policji na sklep - przekazał szef ukraińskiego MSW Ihor Kłymenko.

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. 

Jako pierwszy o strzelaninie poinformował mer Kijowa. Sprawca miał najpierw otworzyć ogień do przechodniów, po czym zabarykadował się w pomieszczeniu supermarketu i wziął zakładników.

Interweniowały służby specjalne. 

"Strzelec w Kijowie został zlikwidowany podczas zatrzymania. Policyjny oddział specjalny KORD przeprowadził szturm na sklep, w którym przebywał sprawca. Mężczyzna wziął ludzi jako zakładników i strzelał do policjantów podczas zatrzymania. Wcześniej negocjatorzy próbowali nawiązać z nim kontakt" - napisał Kłymenko w komunikatorze Telegramie.

Na ulicy i w supermarkecie zginęło pięć osób, w szpitalu zmarła kobieta, która była jedną z 10 przewiezionych tam ofiar strzelaniny - poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko.

"Składam kondolencje rodzinom i bliskim" - napisał ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w komunikatorze Telegram. Ukraiński przywódca zaznaczył, że liczy na szybkie przeprowadzenie śledztwa, którym zajmują się śledczy policji i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Prezydent polecił ministrowi spraw wewnętrznych oraz szefowi policji przekazywanie społeczeństwu wszystkich zweryfikowanych informacji o sprawie.

Co wiadomo o napastniku?

Napastnik to 58-letni mężczyzna, który urodził się w Moskwie, ale miał ukraińskie obywatelstwo. Był uzbrojony w broń automatyczną. 

W czasie gdy trwał dramat zakładników, w mieszkaniu sprawcy wybuchł pożar - być może po to, by zatrzeć ślady.