Próba porwania, strzały na drodze i kolejne ofiary - Kolumbia pogrąża się w fali przemocy na kilka dni przed wyborami prezydenckimi. Senator Alexander Lopez cudem uniknął śmierci po ataku zbrojnych rebeliantów.

  • Senator Alexander Lopez cudem uniknął śmierci w ataku przypisywanym lewicowym rebeliantom.
  • Incydent wpisuje się w falę przemocy przed wyborami prezydenckimi w Kolumbii.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro poinformował we wtorkowy wieczór, że samochód senatora Alexandra Lopeza został ostrzelany przez uzbrojonych napastników. Według relacji głowy państwa, była to próba porwania polityka. Kolumbijski senator, zmieniając samochód w ostatniej chwili, uniknął śmierci - decyzja ta prawdopodobnie uratowała mu życie.

Dziennik "El Tiempo" przekazał, że do zdarzenia doszło na drodze łączącej miasta Popayan i Cali w południowo-zachodniej części kraju, gdzie aktywnie działa rebeliancka organizacja Estado Mayor Central (EMC). Gazeta przekazała, że w wyniku ataku ranne zostały dwie osoby. Szczegóły dotyczące ich stanu zdrowia nie zostały ujawnione.

Prezydent Gustavo Petro oskarżył o zamach "zbrojną grupę przemytników narkotyków" dowodzoną przez Ivana Mordisco i Marlona - przywódców EMC, odłamu dawnej partyzantki FARC. EMC odrzucił porozumienie pokojowe z 2016 roku i kontynuuje walkę z rządem, odpowiadając za liczne ataki na infrastrukturę wojskową i cywilną.

Wybory zagrożone?

W ostatnich tygodniach w Kolumbii doszło do serii ataków na infrastrukturę wojskową i cywilną, przypisywanych rebeliantom. Pod koniec kwietnia w zamachu bombowym na odcinku autostrady panamerykańskiej w departamencie Cauca, którego stolicą jest Popayan, zginęło 20 osób, a 36 zostało rannych. Władze oskarżyły o to frakcję EMC kierowaną przez Marlona.

Senator Alexander Lopez należy do koalicji politycznej prezydenta pod nazwą Historyczny Pakt i jest regionalnym koordynatorem kampanii wyborczej jego sojusznika Ivana Cepedy, który prowadzi w sondażach przed planowaną na 31 maja pierwszą turą wyborów prezydenckich. Ze względu na ograniczenie konstytucyjne Gustavo Petro nie może ubiegać się o reelekcję.

W piątek wieczorem w środkowej części kraju zastrzelono dwóch działaczy sztabu wyborczego głównego rywala Ivana Cepedy, prawicowego kandydata Abelardo de la Esprielli. Według polityka za zabójstwem działaczy jego sztabu również stali rebelianci wywodzący się z FARC.