Rosyjskie uderzenia w Ukrainę i jej infrastrukturę przy temperaturach poniżej -20 st. C to ludobójcze ataki wymierzone w naród ukraiński - oświadczył we wtorek szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. W nocy rosyjskie siły zaatakowały m.in. Kijów pociskami rakietowymi i dronami. Trzy osoby nie żyją.
- Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha ocenił rosyjskie uderzenia przy mrozach poniżej -20 st. C jako ludobójcze ataki wymierzone w naród ukraiński.
- Podkreślił, że Moskwa celowo czekała na spadek temperatur. Więcej poniżej.
- Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy do RMF24.pl.
Przywódca Rosji Władimir "Putin czekał, aż temperatury spadną, i gromadził drony oraz rakiety, by kontynuować swoje ludobójcze ataki na naród ukraiński" - napisał szef MSZ na platformie X.
"Ani zapowiadane na ten tydzień wysiłki dyplomatyczne w Abu Zabi, ani jego obietnice wobec Stanów Zjednoczonych nie powstrzymały go przed dalszym terrorem wobec zwykłych ludzi w środku najsurowszej zimy" - podkreślił.
Sybiha poinformował, że w nocy, gdy temperatura spadła poniżej 20 stopni, Rosja zaatakowała Ukrainę z zastosowaniem 450 dronów oraz ponad 60 rakiet, w tym balistycznych. Głównymi celami była infrastruktura energetyczna oraz budynki mieszkalne w Kijowie, Dnieprze, Charkowie, Sumach, Odessie i innych regionach.
"Mamy do czynienia z terrorystami, których trzeba zmusić do zaprzestania przemocy. Świat dysponuje narzędziami. Należy wzmocnić ukraińską obronę powietrzną i odporność energetyczną. Zwiększyć presję na Moskwę" - zaznaczył.
Dyplomata uznał, że rosyjska machina wojenna powinna zostać pozbawiona dochodów z energii oraz odcięta od dostępu do technologii.
"(Należy) odizolować rosyjski reżim. Zatrzymać i skonfiskować nielegalne rosyjskie tankowce z ropą. Putin musi zostać pozbawiony złudzeń, że może cokolwiek osiągnąć dzięki bombardowaniom, terrorowi i agresji" - oświadczył Sybiha.
W wyniku nocnego ataku Rosji na Kijów zginęły trzy osoby - poinformował Tymur Tkaczenko, szef miejskiej administracji wojskowej. Służby podają, że skutki ostrzału odnotowano w pięciu rejonach miasta. Uszkodzone zostały bloki, przedszkole, stacja benzynowa, samochody. W mieście służby walczą z pożarami. Prawie 1200 bloków mieszkalnych jest bez ogrzewania.
"3 lutego o godzinie 3:40 skutki ataku wroga na Kijów odnotowano w rejonach darnickim, desniańskim, dnieprowskim, peczerskim i szewczenkowskim (...). Uszkodzony został m.in. 25-piętrowy blok, 22-piętrowy, a także 5-piętrowy. Trafiono także w przedszkole i w stację benzynową. Uszkodzone zostały też zaparkowane tam samochody. Poza tym pozostałości pocisków wroga znaleziono na terenach otwartych w dwóch innych lokalizacjach" - napisał Tymur Tkaczenko, szef administracji wojskowej Kijowa.
Rosja zaatakowała także w Charkowie i Dnieprze.
W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, poderwano polskie myśliwce. Poinformowało o tym w nocy Dowództwo Operacyjne Rodzajów Siły Zbrojnych.
Działania miały charakter prewencyjny i były ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.


