"Przyszły rząd Węgier nie będzie ingerować w pracę mediów publicznych" - potwierdził przewodniczący TISZA Peter Magyar w rozmowie z publiczną telewizją M1. Przyszły premier Węgier pojawił się tego dnia w mediach publicznych po raz pierwszy od półtora roku. Wezwał również prezydenta Tamasa Sulyoka do ustąpienia z urzędu.

  • Przyszły rząd Węgier nie będzie ingerować w działalność mediów publicznych - zapewnił Peter Magyar w telewizji M1.
  • Polityk zapowiedział zawieszenie programów informacyjnych w mediach publicznych i wezwał prezydenta Węgier do ustąpienia po utworzeniu rządu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Pierwszy krok po objęciu władzy

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech wygrało ugrupowanie TISZA, na czele którego stoi Peter Magyar. Ma on zostać nowym premierem kraju.

Polityk pojawił się w mediach publicznych po raz pierwszy od wrześniu 2024 roku. W trakcie kampanii - o czym informowała jego partia - nie dostał ani jednego zaproszenia do wystąpienia na antenie. Przed rozmową w telewizji M1 Magyar udzielił wywiadu publicznemu Radiu Kossuth.

Przewodniczący TISZA stwierdził, że "dobrze jest pojawić się tu" po tak długiej przerwie i powtórzył, że zawiesi nadawanie wiadomości w mediach publicznych, które określił "fabryką kłamstw".

Przyszły premier Węgier zapowiadał wcześniej, że zawieszenie nadawania programów informacyjnych w państwowych mediach będzie obowiązywać do czasu zapewnienia przez nowe władze obiektywnego przekazu. 

W Radiu Kossuth mówił w środę o planie uchwalenia nowej ustawy medialnej, powołaniu nowej instytucji nadzoru mediów i zapewnieniu wolności prasy. Dodał, że będzie to jeden z pierwszych kroków, jakie podejmie jego gabinet.

Peter Magyar w publicznej telewizji: Nie będziemy ingerować w pracę mediów

W rozmowie z telewizją M1 zapewnił, że jego rząd nie będzie ingerować w pracę mediów publicznych. Pytany o plan pozyskania i wydania funduszy unijnych, których wypłatę wstrzymano przez naruszanie praworządności przez rząd Viktor Orbana, powiedział, że wyjaśniłby to już wcześniej, jednak nie otrzymywał zaproszenia do telewizji. 

Stwierdził następnie, że środki te zostaną przeznaczone m.in. na poprawę stanu szpitali, przytaczając też przykład Polski, gdzie za pieniądze unijne "zbudowano szybką kolej, a na Węgrzech wagony się rozpadają".

Poinformował, że część środków trafi na Węgry pod koniec sierpnia. Komisja Europejska zamroziła ok. 17 mld euro funduszy przeznaczonych dla Węgier z powodu obaw o niezależność sądownictwa i korupcję. Uzależniono przekazania tych środków od reform, które zagwarantowałyby uczciwość ich wydawania.

"Prezydent Węgier musi odejść"

Peter Magyar w swoim środowym przemówieniu stwierdził także, że po utworzeniu nowego rządu "prezydent Węgier Tamas Sulyok musi odejść" - wezwał go do zwołania nowego parlamentu w przyszłym miesiącu, tak szybko, jak tylko to możliwe. 

Nie ma czasu do stracenia - podkreślił Magyar. Orban z kolei - jako tymczasowy przywódca - powinien konsultować z nim wszelkie decyzje.

Jego zdaniem Sulyok, który wywodzi się z partii Fidesz Orbana, powinien zrezygnować, ponieważ "pozwolił na okradanie kraju" i zapowiedział zmianę konstytucji, aby uniemożliwić Orbanowi powrót do władzy. 

W wyborach parlamentarnych w niedzielę TISZA zdobyła większość konstytucyjną, która wynosi 133 mandaty w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Obecnie, po przeliczeniu ponad 99 proc. głosów, ugrupowanie Magyara ma 136 miejsc w parlamencie, koalicja Fideszu i KDNP pod przewodnictwem Orbana - 57, a skrajnie prawicowy Mi Hazank - sześć. W jednym okręgu jednomandatowym zarządzono powtórzenie głosowania i wciąż liczone są głosy oddane korespondencyjnie i za granicą.