Podczas zakończonej we wtorek przed północą debaty telewizyjnej, jedenastu kandydatów ubiegających się o fotel prezydenta w Portugalii wyraziło poważne obawy dotyczące przyszłości archipelagu Azorów. Zdaniem polityków, wyspy położone na Atlantyku mogą znaleźć się w kręgu zainteresowania prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Wypowiedzi uczestników debaty jasno wskazują na rosnący niepokój związany z polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Kandydaci podkreślali, że jeśli amerykańska administracja zdecyduje się na przejęcie Grenlandii, o co zabiega Donald Trump, kolejnym naturalnym krokiem mogą być Azory. Wyspy te, należące do Portugalii, od lat mają kluczowe znaczenie strategiczne dla działań wojskowych USA na Atlantyku.
Obawy polityków dotyczą nie tylko ewentualnych żądań przejęcia archipelagu, ale również rozszerzenia obecności militarnej USA na wyspach. Wielu kandydatów podkreślało, że dotychczasowe korzystanie przez Amerykanów z bazy wojskowej na Terceirze może nie być dla nich wystarczające, zwłaszcza w kontekście globalnych napięć i ambicji geopolitycznych Stanów Zjednoczonych.
Zarówno przedstawiciele prawicy, jak i lewicy byli zgodni co do zagrożenia płynącego z możliwych roszczeń USA wobec Azorów. Wśród liderów sondaży znaleźli się Andre Ventura z partii Chega, Luis Marques Mendes z koalicji Sojuszu Demokratycznego oraz niezależny kandydat, admirał Henrique Gouveia e Melo. Wszyscy oni wyrazili zaniepokojenie działaniami Donalda Trumpa i podkreślali konieczność ochrony portugalskiej suwerenności na Atlantyku.
Politycy zwracali uwagę, że ewentualna utrata kontroli nad Azorami mogłaby mieć poważne konsekwencje nie tylko dla Portugalii, ale także dla całej Europy. Archipelag odgrywa bowiem kluczową rolę w systemie bezpieczeństwa NATO i jest ważnym punktem strategicznym dla operacji wojskowych na północnym Atlantyku.
Obecność wojsk amerykańskich na Azorach sięga czasów II wojny światowej. W 1944 roku, dzięki porozumieniu z Brytyjczykami, Amerykanie pojawili się na wyspie Terceira, gdzie utworzono bazę wojskową Lajes. Od tego czasu siły USA nieprzerwanie stacjonują na terytorium Portugalii, a strategiczne położenie archipelagu było jednym z głównych argumentów za zaproszeniem Portugalii do współtworzenia NATO w 1949 roku.
Obecnie funkcjonowanie bazy Lajes reguluje umowa amerykańsko-portugalska z 1995 roku. Na jej mocy siły powietrzne USA mogą korzystać z infrastruktury wyspy do celów związanych z działaniami NATO. Na Terceirze stacjonuje obecnie 165 amerykańskich żołnierzy, wspieranych przez 400 portugalskich pracowników bazy.
Strategiczne znaczenie Azorów nie podlega dyskusji. Archipelag położony jest na przecięciu najważniejszych szlaków morskich i powietrznych łączących Europę z Ameryką Północną. Baza Lajes od lat służy jako punkt przeładunkowy, miejsce tankowania oraz centrum logistyczne dla sił NATO i USA. W sytuacji rosnących napięć międzynarodowych, znaczenie Azorów tylko wzrasta.
Portugalscy kandydaci na prezydenta podkreślają, że ochrona archipelagu powinna być jednym z priorytetów polityki zagranicznej kraju. Wskazują również na konieczność ścisłej współpracy z partnerami z Unii Europejskiej i NATO, aby zapobiec ewentualnym próbom przejęcia kontroli nad wyspami przez obce mocarstwa.
Wybory prezydenckie w Portugalii odbędą się 18 stycznia.


