Chińskie siły zbrojne poinformowały o wysłaniu jednostek morskich i powietrznych na morze Południowochińskie. Miały one „ostrzec i przepędzić” dwa filipińskie samoloty, które rzekomo „nielegalnie wtargnęły” w przestrzeń powietrzną nad sporną ławicą Scarborough. To kolejny incydent w trwającym od lat sporze o kontrolę nad tym strategicznym obszarem.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"Stanowczo wzywamy stronę filipińską do natychmiastowego zaprzestania naruszeń i prowokacji" - przekazało w oficjalnym oświadczeniu Dowództwo Południowego Teatru Działań Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.
Najnowszy incydent to jednak nie tylko kwestia wojskowych manewrów. W tle rozgrywa się bowiem spór dyplomatyczny, który w ostatnich dniach nabrał nowego wymiaru. Wszystko za sprawą sugestii ambasady Chińskiej Republiki Ludowej, jakoby jeden z filipińskich dyplomatów miał kiedyś przyznać, że ławica Scarborough nie należy do terytorium Filipin.
Manila stanowczo odrzuciła te insynuacje, a w poniedziałek filipińskie władze wydały mocne oświadczenie, w którym odrzuciły roszczenia Pekinu do zwierzchnictwa nad całym akwenem Morza Południowochińskiego.
W odpowiedzi rzecznik filipińskiego MSZ, Rogelio Villanueva, przypomniał o międzynarodowych zasadach rozstrzygania sporów terytorialnych. Należy przypomnieć Chinom, że roszczenia morskie i terytorialne podlegają ustalonym międzynarodowym procedurom prawnym (...), a nie jednostronnym proklamacjom czy wpisom w mediach społecznościowych - zaznaczył.
Sytuacja wokół ławicy Scarborough od lat budzi emocje i niepokój. Ten niewielki, lecz strategicznie położony obszar znajduje się 220 kilometrów od wybrzeży Filipin, w wyłącznej strefie ekonomicznej tego kraju. Mimo to, faktyczna kontrola nad ławicą należy do Chin, które od lat umacniają tam swoją obecność wojskową.
W 2016 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał roszczenia Chin do wód wokół ławicy Scarborough za bezpodstawne w świetle prawa międzynarodowego. Pekin jednak nie uznał tego orzeczenia i konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję w regionie, co regularnie prowadzi do incydentów z udziałem jednostek wojskowych i cywilnych państw sąsiednich.


