Ambasada Polski w Pradze przestrzega Polaków podróżujących samochodem wziętym w leasing do Czech. Okazuje się, że prawo w tym kraju pozwala policji na zatrzymanie kierowcy tablicy rejestracyjnej, nawet jeśli jechał zgodnie z przepisami.
- Chcesz być na bieżąco? Więcej aktualnych informacji znajdziesz na RMF24.pl
O sprawie pisze portal autolkult.pl.
Okazuje się, że w Czechach obowiązują przepisy, które mogą znacząco utrudnić powrót polskim turystom do kraju, jeśli ci posiadają samochód wzięty w leasing. Czeska policja ma bowiem prawo nałożyć na takiego kierowcę obowiązek uregulowania wszystkich zaległości firmy leasingującej z zakresu mandatów za wykroczenia drogowe popełnione w Czechach.
Boleśnie o tym przekonał się Polak, którego doświadczenie opisał serwis money.pl. Pan Tomasz, mimo że nie złamał prawa drogowego w Czechach ani też sam nie miał żadnych zaległych mandatów do spłacania, przy policyjnej kontroli auta dowiedział się, że tablica rejestracyjna samochodu, którym jechał zostanie zarekwirowana. Pytam, dlaczego? Przecież nawet mandatu nie dostaję, nic nie zrobiłem, nic tutaj nie zalegam. A oni do mnie, że ja nie zalegam, ja nic nie zrobiłem, ale leasingodawca, czyli bank, ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców - relacjonował w mediach społecznościowych.
Przekazał także, że czescy policjanci zaproponowali mu spłatę zadłużeń firmy leasingowej, które wynosiły 140 tys. koron, czyli blisko 25 tysięcy złotych. Mężczyzna jednak odmówił. Przestrzegł także innych Polaków wybierających się autem wziętym w leasing do Czech.
Polska ambasada w Pradze zamieściła komunikat, w którym zaapelowała do Polaków o dokładne sprawdzenie, czy firma leasingowa nie ma żadnych zaległych mandatów nałożonych przez czeską drogówkę.
Przed tym, że z pozoru irracjonalne działanie czeskiej policji, jest zgodne z prawem i należy na to uważać planując podróż w tym kraju, przestrzega także polski MSZ.
"Uwaga! Funkcjonariusze policji Republiki Czeskiej są upoważnieni do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. Większość zatrzymań dotyczy samochodów w leasingu, w przypadku których firmy leasingowe nie opłaciły zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary" - czytamy w informacji resortu dyplomacji, skierowanej do podróżujących do Czech.
Podkreślono także, że "w przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu".


