Zaledwie co drugie dziecko ze statystycznej belgijskiej klasy przystępuje do Pierwszej Komunii Świętej – sprawdziła brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Wśród niewierzących bardzo popularna jest laicka kopia tej ceremonii - lentefeest, czyli święto wiosny.

Zegarek, rower, koperta i komórka, czyli prezenty komunijne kiedyś i dziś

Przegląd prezentów z okazji Pierwszej Komunii Świętej, jakie dawano dzieciom kiedyś i jakie daje się im dzisiaj, to niemalże najnowsza historia Polski w pigułce. Od skromnych pamiątek dawanych zaraz po wojnie, przez sławetne rowery, które królowały w latach 80. i 90., aż po elektronikę, bez... czytaj więcej

Zwolennicy wiosennego święta twierdzą, że to nawiązanie do tradycji inicjacji, która istnieje we wszystkich pierwotnych kulturach. Przekonują, że można w ten sposób uczcić nowy etap w życiu dziecka. Nie jestem już małym dzieckiem, należę już do innej grupy w społeczeństwie - wyjaśnia przesłanie święta wiosny jeden z belgijskich ojców.

Dawniej lentefeest było postrzegane jako święto antykościelne czy antykatolickie, wymyślone przez laicką lewicę. Z biegiem lat straciło jednak swój wojowniczy charakter i stało się po prostu modne. Rodzicom coraz częściej chodzi po prostu o to, żeby dzieci z niewierzących rodzin nie czuły się pokrzywdzone i nie zazdrościły swoim kolegom.

Tak więc święto wiosny to przede wszystkim duże przyjęcie rodzinne i oczywiście prezenty. Na drugi dzień po komunii wszystkie dzieciaki mogą się więc przechwalać prezentami.