​Coraz większych rozmiarów nabiera afera z bronią we Francji. Odkryła ją policja w paryskiej siedzibie partii prezydenta Emmanuela Macrona "Naprzód Republiko!". Francuskie media ujawniają, że wszystkie znajdujące się tam pistolety przechowywane były nielegalnie

/PAP/EPA

Wcześniej informowano, że tylko jeden z czterech odkrytych w siedzibie partii pistoletów przechowywany był nielegalnie. 

Według prefektury policji, przedstawiciel prezydenckiej partii "Naprzód Republiko" złożył wprawdzie wniosek o pozwolenie na przechowywanie w siedzibie tego ugrupowania broni palnej, ale takie pozwolenie nie zostało jeszcze wydane.

Wszystkie pistolety, które zostały tam odkryte przez policję, znajdowały się więc tam nielegalnie.

Do tego wyszło na jaw, że jeden z ochroniarzy nosił nielegalnie pistolet zawsze przy sobie, nawet gdy wychodził z siedziby partii i np. szedł na zakupy czy do domu.

Komentatorzy sugerują, że afera wokół broni zaczyna przesłaniać skandal wokół Alexandre'a Benalli, współpracownika Macrona, który przebrał się za policjanta i pobił uczestników demonstracji 1 Maja. 

(ph)