Podczas gdy Bruksela przekonuje o twardych zabezpieczeniach w postaci wzmocnionych klauzul ochronnych, minister spraw zagranicznych Paragwaju sprawującego przewodnictwo w Mercosurze, Rubén Ramírez Lezcano, twierdzi, że "nie są częścią umowy", co oznacza, że Mercosur może te klauzule kwestionować. Jeszcze nie podpisano umowy UE-Mercosur, a pojawia się dyplomatyczny dysonans, który może być zapowiedzią przyszłych sporów.

W momencie, kiedy rolnicza społeczność UE szykuje się do kolejnego protestu w Strasburgu 20 stycznia, ze strony krajów Mercosur pojawia się informacja, że Mercosur nie uzna środków ochronnych UE mających na celu ochronę europejskich rolnikówTo może zaostrzyć rolnicze protesty - ostrzega w rozmowie z dziennikarką RMF FM Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka.

Gwarancją dla unijnych rolników, że rynek nie zostanie zalany tanią żywnością z Mercosuru, miały być wzmocnione klauzule ochronne. Zostały przyjęte dla uspokojenia nastrojów pod naciskiem przede wszystkim Polski i Francji oraz dzięki staraniom polskich eurodeputowanych. Zgodnie z nią, wzrost importu produktów wrażliwych (wołowina, drób, cukier) o 5 proc. lub spadek ich cen o tę samą wartość, pozwala Komisji Europejskiej na błyskawiczne nałożenie ceł ochronnych. 

Paragwaj: Klauzule nie są częścią umowy

Okazuje się, że powodów do optymizmu nie ma aż tak wiele, raczej słyszymy informacje niepokojące - mówi Maliszewska. Minister Rubén Ramírez podczas konferencji prasowej 9 stycznia kilkakrotnie powtarzał, że klauzule - te wywalczone dzięki polskim eurodeputowanym, zakładające między innymi 5 proc. próg uruchamiania - "nie są częścią umowy Mercosur-UE, która zostanie podpisana 17 stycznia".  

Chodzi o to, że wzmocnione klauzule są unijnym rozporządzeniem, a więc prawem obowiązującym jednie w UE a nie zapisami umowy UE-Mercosur. Kraje Mercosuru obowiązują prawnie jednie klauzule zapisane w umowie (takie jakie przewiduje WTO), które działają bardzo powoli - w zasadzie dopiero, gdy zostanie udowodniona "poważna szkoda", czyli mówiąc wprost - gdy unijne gospodarstwa rolne już zbankrutują.

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy w PE poprawki, których współautorami byli Hetman i Joński zaczęły realnie zmierzać w stronę zaostrzenia warunków i wprowadzenia zasady wzajemności. W momencie, gdy klauzule przestały być jedynie technicznym dodatkiem i stały się realnym narzędziem ochrony europejskich rolników, wywołało to obecną reakcję Paragwaju - komentuje dla RMF FM Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Jakie konsekwencje?

Teraz może się okazać, że jeżeli Komisja Europejska na wniosek np. Polski lub Francji będzie chciała chronić rolników w związku z przekroczeniem importu o 5 proc. - stosując wzmocnione klauzule - to kraje Mercosuru zaskarżą tę decyzję do arbitrażu. Mogą twierdzić, że zastosowanie klauzuli (a więc nałożenie ceł ochronnych) na podstawie wzrostu importu o 5 proc., to zbyt mało, by mówić o „poważnej szkodzie” w rozumieniu standardów WTO - mówi unijny dyplomata. 

Przekonuje, że "Paragwaj nie ma nic do powiedzenia w sprawie stosowania w UE wzmocnionych klauzul". Tłumaczy, że minister wypowiada się, mając na uwadze wewnętrzne potrzeby swojego kraju. Zapewnia, że KE będzie stosować klauzule, jeżeli zostanie przekroczony próg 5 proc. Przyznaje jednak "jedyne, co Mercosur może zrobić, to iść do sądu"

Byłaby to realizacja największych obaw Francji, która od początku naciskała na "lustrzane" klauzule, które zostałby zakotwiczone nie tylko w prawie UE, ale także w krajach Mercosuru. Tak się jednak nie stało. Teraz może się także okazać, że KE niechętnie będzie sięgać po klauzule, które mają chronić unijnych rolników - właśnie w obawie przed arbitrażem lub odwetem. A to oznacza, że podpis pod umową 17 stycznia nie kończy sprawy umowy z Mercosurem. Z jeden strony PE oraz Polska czy Francja będą kierować ją do Trybunału UE w Luksemburgu, natomiast z drugiej - kraje Mercosuru mogą rozpocząć batalię prawną w Genewie. 

Opracowanie: