Komisja Europejska podpisze kolejną umowę handlową w tym miesiącu - tym razem z Indiami. Umowa ma być na finiszu i ma być inna niż ta z Mercosurem. Szefowa KE Ursula von der Leyen, która próbuje uspokoić eurodeputowanych w sprawie Mercosuru, zapewniała za zamkniętymi drzwiami europosłów, że umowa z Indiami "nie obejmie rolnictwa". Informację tę potwierdził dziennikarce RMF FM unijny dyplomata: "Wyłączone są wrażliwe towary rolne". KE poinformowała wczoraj o nowej umowie także unijnych ambasadorów, a dzisiaj sprawą zajmie się unijny Komitet Polityki Handlowej. Ponowienie kwestia umowy trafi na posiedzenie ambasadorów 21 stycznia.

  • Chcesz być na bieżąco? Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

KE podpisze kolejną umowę handlową w tym miesiącu. Co o niej wiemy?

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Antonio Costa lecą 27 stycznia do Indii, by podpisać kolejną umowę handlową z Indiami. Chodzi o względy geostrategiczne, między innymi o przeciwwagę dla Chin czy USA i odciągnięcie Indii od Rosji. 

Początkowo wydawało się, że będzie to kolejna wielka, kompleksowa umowa, ale Indie okazały się twardym negocjatorem, co na każdym kroku przyznają unijni negocjatorzy. Teraz - jak mówią urzędnicy - podstawą umowy będzie handel towarami, produktami przemysłowymi i eliminacja barier pozataryfowych. O wiele mniej się wydarzy, niż planowano w zakresie zamówień publicznych, energii i surowców czy liberalizacji inwestycji, a przede wszystkim nie będzie liberalizacji handlu rolnego.

Nie dlatego, że szefowa KE chce chronić rolników, ale dlatego, że Indie bardzo chronią swój rynek rolny – mówi w rozmowie z dziennikarką RMF FM Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. W podobnym tonie wypowiada się polskie Ministerstwo Rolnictwa. Przewidujemy, że szereg sektorów rynku rolnego może być wyłączonych ze wzajemnej liberalizacji ceł lub ich liberalizacja będzie ograniczona do poziomu kontyngentów taryfowych - przekazała dziennikarce RMF FM rzeczniczka MRiRW Iwona Pacholska. 

Informacje, które KE przekazuje krajom członkowskich w sprawie tej umowy są bardzo fragmentaryczne. Bruksela zasłania się poufnością negocjacji. Nie jest znana np. dokładna lista towarów wrażliwych, które będą wyłączone. Wiadomo, że z unijnej perspektywy na tej liście musi się znaleźć cukier, bo już jest duży kontyngent z Mercosuru i z Ukrainy. Polska postuluje także, żeby był na niej tytoń. Indie chcą natomiast chronić swój ryż i produkty mleczarskie. Poza tym Indie nie spełniają unijnych norm produkcji, co utrudnia ich eksport do UE. Zarzecki nie widzi także zagrożenia dla unijnej wołowiny, bo jak wyjaśnia, Indie produkują mięso bawole, które nie spełnia unijnych wymogów fitosanitarnych. 

Polscy producenci i MRiRW ostrożne

Będziemy się jednak bacznie przyglądać, zwłaszcza na finiszu tych negocjacji, żeby KE nie zmieniła zdania - zapowiada Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. Gdyby znalazł się w tej umowie sektor mleczarski,to bylibyśmy ugotowani - mówi. Zarzecki także nie ma zaufania do sposobu prowadzenia przez Brukselę negocjacji handlowych. Mamy już doświadczenie z tym, jak KE negocjuje te umowy. Wpływ krajów UE jest żaden - przyznaje.

Z informacji dziennikarki RMF FM wynika, że UE spodziewa się pewnego dodatkowego dostępu do indyjskiego rynku dla win i napojów spirytusowych. Obecnie Indie nakładają na unijne alkohole bardzo wysokie cła i różne podatki. Z kolei Polska liczy między innymi na eksport jabłek

Z punktu widzenia MRiRW zależy nam na uzyskaniu realnej poprawy w dostępie do rynku Indii (poprzez redukcję lub zniesienia ceł) na produkty istotne dla naszego eksportu, zwłaszcza na jabłka, produkty mleczarskie, produkty rolne przetworzone - przekazała Pacholska. Ministerstwo Rolnictwa uważa jednak, że KE powinna wstrzymać się z zawieraniem nowych umów handlowych dopóki nie zakończony analizy możliwości dostosowania produktów importowanych z krajów trzecich do unijnych zasad w zakresie dobrostanu i pestycydów. 

Opracowanie: