Wyślijcie wozy opancerzone i bezzałogowe samoloty zwiadowcze do "kolorowych gett"! – apelują policyjni związkowcy we Francji. Funkcjonariusze patrolujący nocą przedmieścia czują się coraz bardziej bezbronni wobec atakujących ich młodzieżowych gangów.

Nie tylko Paryż, ale także Berlin, Bruksela czy południe Hiszpanii – to miejsca w Europie, gdzie dochodzi do zamieszek ludności imigranckiej. Coraz więcej krajów zadaje sobie pytanie, czy to początek rozruchów na skalę całego kontynentu. czytaj więcej

Szef MSW Nicolas Sarkozy w ubiegłym roku, w czasie największych od dziesiątek lat zamieszek imigrantów, zapowiadał zaprowadzenie porządku na imigranckich przedmieściach dużych miast. Słowa pozostały jednak tylko słowami.

Dziś na podparyskich przedmieściach wcale nie jest spokojniej. Policja jest coraz bardziej brutalna. Za byle co jesteśmy skuwani w kajdanki i bici. I dlatego właśnie w nocy atakujemy policyjne patrole. Jak chcą wojny, to będą ją mieli - tłumaczy ciemnoskóry młody człowiek.

Zdaniem wielu specjalistów, młodzieżowe gangi handlujące narkotykami atakują patrole, bo boją się, że policja uniemożliwi im „pracę”. Jest coraz gorzej. Teraz nie atakują nas dla zabawy, a chcą nas po prostu mordować - alarmuje jeden z policjantów.