Wulkan Kilauea, jeden z najbardziej aktywnych na świecie, znów dał znać o swojej potędze. 1 czerwca, tuż po świcie, rozpoczął się 48. epizod erupcyjny, który na zawsze zapisze się w historii Hawajów. Potężne fontanny lawy wystrzeliły na 200 metrów, bijąc dotychczasowe rekordy, które utrzymywały się 40 lat.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Już o godzinie piątej rano badacze z United States Geological Survey (USGS) obserwowali, jak fontanny lawy sięgają ponad 100 metrów. Jednak prawdziwy spektakl miał dopiero nadejść. Chwilę po godzinie szóstej, z północnego otworu wentylacyjnego krateru, lawa wystrzeliła na wysokość 200 metrów, bijąc dotychczasowy rekord utrzymujący się od czterech dekad.


