Zamknięte niektóre piętra i korytarze, ewakuacja części pracowników, strażacy w odzieży ochronnej przeznaczonej do kontaktu z groźnymi substancjami i maskach gazowych - tak wyglądało przedpołudnie w Pentagonie. "Incydent z materiałami niebezpiecznymi" okazał się jednak fałszywym alarmem - informuje CNN.

Jako pierwsza informację o zamknięciu niektórych pięter i korytarzy oraz ewakuacji części pracowników Pentagonu podała w czwartkowe popołudnie czasu polskiego stacja telewizyjna CNN, powołując się na trzy źródła.

Komunikat w tej sprawie opublikowała straż pożarna hrabstwa Arlington, gdzie znajduje się siedziba Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. W krótkim oświadczeniu wspomniano o "incydencie związanym z materiałami niebezpiecznymi".

Głos zabrał również rzecznik Pentagonu Sean Parnell, który poinformował, że w budynku stwierdzono "problem z jakością powietrza". "Pentagon dysponuje zaawansowanymi systemami zapewniającymi bezpieczeństwo budynku i jego użytkowników. Systemy te wykryły problem z jakością powietrza, co wymaga podjęcia środków ostrożności do czasu ustalenia jego znaczenia" - napisał, cytowany przez Reutersa.

"Departament (Obrony) wdrożył standardowe procedury ochronne, w tym nakaz pozostania na miejscu dla osób znajdujących się w zagrożonej strefie. Zespoły ratunkowe są na miejscu i gotowe do wsparcia osób przebywających w budynku" - dodał.

Źródło CNN podało, że przedstawiciele służb mieli na odzież ochronną przeznaczoną do kontaktu z groźnymi substancjami chemicznymi, czyli tzw. kombinezony HAZMAT. Byli też wyposażeni w maski gazowe.

Później CNN przekazała, powołując się na dwa źródła, że do częściowego zamknięcia Pentagonu i ewakuacji pracowników doszło w wyniku fałszywego alarmu.