Amerykańscy żołnierze stacjonujący w strefach konfliktu mogą być namierzani przez przeciwników za pomocą... danych z popularnych aplikacji na smartfony. Takie ostrzeżenie płynie z najnowszego raportu agencji Reutera. Pentagon w tej sprawie milczy.

  • Amerykańscy żołnierze przebywający w regionach konfliktu mogą być śledzeni za pomocą danych z popularnych aplikacji na smartfony. 
  • Takie przypadki miały już miejsce w przeszłości - m.in. w Syrii i Niemczech. 
  • Pentagon, jak na razie, nie zabrał głosu w tej sprawie.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Amerykańscy żołnierze mogą być śledzeni przez wrogie siły na Bliskim Wschodzie i w innych regionach konfliktu - wszystko przez dane lokalizacyjne zbierane przez popularne aplikacje na smartfony. Takie rewelacje ujawniła agencja Reutera, powołując się na list senatora Rona Wydena.

"Komercyjne dane lokalizacyjne mogą być używane do identyfikowania miejsc koncentracji i funkcjonowania, co może zostać użyte przez przeciwnika do kierowania ostrzału z wykorzystaniem rakiet, dronów i improwizowanych ładunków wybuchowych oraz w celach kontrwywiadowczych" - czytamy w liście udostępnionym przez senatora Wydena.

To nie pierwszy raz

Problem dotyczy nie tylko Bliskiego Wschodu i działań przeciwko Iranowi, ale także innych miejsc stacjonowania wojsk USA. Już w 2016 roku media ujawniły, iż dzięki komercyjnym danym lokalizacyjnym z aplikacji sportowej wykryto obecność amerykańskiego personelu wojskowego w Syrii. Podobne przypadki dotyczyły także baz w Europie.

Podobna sytuacja dotyczyła także miejsc stacjonowania sił USA w Niemczech (w tym siedzib instytucji wywiadowczych).

Dane lokalizacyjne, które na co dzień wykorzystywane są głównie w celach reklamowych, mogą stać się śmiertelnym zagrożeniem dla żołnierzy. Przedstawiciele Senatu USA nie kryją zaniepokojenia i wzywają Pentagon do natychmiastowego zabezpieczenia urządzeń elektronicznych używanych przez wojskowych.

Amerykański resort obrony na razie nie odpowiedział na pytania mediów dotyczące tej sprawy.