Jak donoszą źródła CNN, prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o odwołaniu Pam Bondi ze stanowiska prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych. Jej miejsce – przynajmniej tymczasowo – zajmie dotychczasowy zastępca, Todd Blanche. Prezydent miał być szczególnie niezadowolony z jej działań - a raczej ich braku - w sprawie akt Jeffreya Epsteina.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Choć od kilku dni w kuluarach mówiło się o możliwej dymisji Bondi, sama zainteresowana do końca nie była pewna swojego losu. Według relacji osób z otoczenia prezydenta, rozmowa Donalda Trumpa z Pam Bondi miała bardzo stanowczy charakter. Bondi miała usłyszeć, że w przyszłości może liczyć na inne stanowisko - wśród propozycji pojawiła się nawet funkcja sędziego.
Nie jest tajemnicą, że relacje między Trumpem a Bondi w ostatnich miesiącach były napięte. Prezydent miał być szczególnie niezadowolony z jej działań (a raczej ich braku) w sprawie akt Jeffreya Epsteina - jednej z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych afer ostatnich lat. Trump miał również pretensje, że Bondi nie wykazała się wystarczającą determinacją w ściganiu jego politycznych przeciwników.
Szczególne emocje wzbudziła sprawa byłego dyrektora CIA, Johna Brennana, oskarżanego o składanie fałszywych zeznań przed Kongresem w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 roku. Choć prokuratorzy z Miami uznali, że dowody są zbyt słabe, Bondi próbowała przyspieszyć śledztwo, wzywając głównego prokuratora do Waszyngtonu. Ten ruch miał być demonstracją lojalności wobec prezydenta, jednak nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.
To jednak sprawa Jeffreya Epsteina wydaje się być kluczowa dla decyzji Trumpa. W lutym 2025 roku, podczas wywiadu dla Fox News, Bondi zasugerowała, że lista klientów Epsteina "leży na jej biurku". Słowa te wywołały burzę medialną i oskarżenia o ukrywanie kluczowych dokumentów. Później tłumaczyła, że chodziło jej o całość dokumentacji, a nie konkretną listę, ale niesmak pozostał.
Bondi wciąż musi zmierzyć się z przesłuchaniem przed komisją nadzoru Izby Reprezentantów w tej sprawie. Jej wcześniejsze, dobrowolne zeznania zakończyły się skandalem - demokraci opuścili salę po zaledwie pół godzinie, a republikanie uznali, że nie ma potrzeby dalszego przesłuchiwania Bondi pod przysięgą.
Na razie obowiązki prokuratora generalnego przejmie Todd Blanche, ale w kuluarach Białego Domu już krążą nazwiska potencjalnych następców. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się być Lee Zeldin, obecny administrator Agencji Ochrony Środowiska. To nazwisko pojawiało się już w styczniu, ale temat ucichł, gdy afera Epsteina zeszła z pierwszych stron gazet. Teraz jednak powraca z nową siłą.
Warto przypomnieć, że Departament Sprawiedliwości pod kierownictwem Bondi próbował już ścigać byłego szefa FBI Jamesa Comeya i prokurator generalną Nowego Jorku Letitię James, jednak oba akty oskarżenia zostały odrzucone przez sąd z powodu nieprawidłowości proceduralnych.


