U osoby, która zaledwie kilka dni temu wróciła z Ugandy, pojawiły się objawy mogące wskazywać na zakażenie wirusem Ebola. Choć wstępny test dał wynik negatywny, to pacjent pozostaje pod opieką lekarską.

  • W Austrii odnotowano pierwszy podejrzany przypadek zakażenia wirusem Ebola.
  • Pacjent kilka dni temu wrócił z Ugandy, ma objawy chorobowe, ale wstępny test dał wynik negatywny.
  • Osoba ta zostanie poddana drugiemu badaniu; na razie przebywa w izolacji.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W środkowej Afryce, głównie w Demokratycznej Republice Konga, ale też w Ugandzie, rozprzestrzenia się wirus Ebola. Do środy odnotowano 1086 podejrzanych i 119 potwierdzonych przypadków zakażenia. Dotychczas odnotowano co najmniej 264 zgony.

Zdecydowana większość podejrzanych i potwierdzonych przypadków ma miejsce w Demokratycznej Republice Konga, bo w Ugandzie dotychczas stwierdzono "zaledwie" siedem przypadków zakażenia wirusem Ebola. Wiadomo o jednej zmarłej osobie w tym kraju.

Osoba odizolowana i poddana leczeniu

Światowa Organizacja Zdrowia zapewnia, że ryzyko związane z wystąpieniem wirusa Ebola w środkowej Afryce jest niskie na poziomie globalnym. Nie oznacza to jednak, że patogen nie może pojawić się w innych zakątkach świata.

Austriacki dziennik "Kronen Zeitung" informuje w czwartek, że w kraju związkowym Górna Austria, znajdującym się na północy Austrii, odnotowano pierwszy podejrzany przypadek zakażenia wirusem Ebola.

"Wczoraj osoba z powiatu Urfahr-Umgebung została przyjęta do szpitala (...) w celu dalszej diagnostyki z powodu objawów chorobowych. Ponieważ osoba ta w poniedziałek wróciła z Ugandy, która obecnie zmaga się z epidemią Eboli, została zgodnie z procedurami odizolowana i poddana leczeniu" - czytamy w komunikacie związkowego urzędu ds. zdrowia publicznego.

Gazeta pisze, że pacjentowi pobrano krew do badań i pierwsza próbka nie wykazała obecności wirusa. Ponieważ jednak wstępny wynik musi zostać potwierdzony drugim testem, osoba ta musi pozostać w tymczasowej izolacji.

Co ważne, lekarze określają stan zdrowia pacjenta jako stabilny. W ciągu najbliższych godzin osoba ta zostanie przetransportowana do kliniki w Wiedniu. Wiadomo, że służby ustalają personalia osób, z którymi pacjent mógł mieć kontakt.

Zobacz również:

Czym jest wirus Ebola?

Wirus Ebola to jeden z najbardziej niebezpiecznych patogenów znanych człowiekowi. Po raz pierwszy został odkryty w 1976 roku podczas dwóch równoczesnych epidemii w Afryce - w Sudanie oraz w Demokratycznej Republice Konga, w pobliżu rzeki Ebola, od której wziął swoją nazwę. Wirus ten należy do rodziny Filoviridae i wywołuje ciężką chorobę zakaźną, znaną jako gorączka krwotoczna Ebola.

Choroba zaczyna się nagle, zwykle po okresie inkubacji trwającym od 2 do 21 dni. Początkowe objawy są niespecyficzne - pojawia się wysoka gorączka, silne osłabienie, bóle mięśni, głowy i gardła. W miarę rozwoju choroby dołączają się wymioty, biegunka, wysypka, a także zaburzenia pracy nerek i wątroby. W ciężkich przypadkach dochodzi do krwawień wewnętrznych i zewnętrznych, które są charakterystyczne dla tej choroby.

Wirus Ebola przenosi się na ludzi najczęściej ze zwierząt dzikich, takich jak nietoperze owocożerne, które są jego naturalnym rezerwuarem. Zakażenie między ludźmi następuje przez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami lub innymi płynami ustrojowymi osoby chorej, a także przez kontakt z zanieczyszczonymi przedmiotami, np. pościelą czy ubraniami.

Śmiertelność w przypadku zakażenia wirusem Ebola jest bardzo wysoka - w zależności od szczepu wirusa i dostępności opieki medycznej może sięgać nawet 90 procent. Za obecną epidemię wirusa Ebola w środkowej Afryce odpowiada szczep Bundibugyo (BDBV), na którego nie ma jeszcze szczepionki ani konkretnej metody leczenia (w jego przypadku śmiertelność wynosi 25-50 proc.).

To już siedemnasta epidemia wirusa Ebola w Demokratycznej Republice Konga od wykrycia tej choroby, przy czym zakończenie poprzedniej ogłoszono pod koniec 2025 r. Najpoważniejsza dotąd epidemia Eboli w DRK w latach 2018-2020 spowodowała ponad 1000 zgonów we wschodniej części kraju.