Nawet bez formalnego opuszczania NATO Donald Trump ma kilka możliwości, by zaszkodzić Sojuszowi Północnoatlantyckiemu - ocenia portal Politico, powołując się na rozmowy z ekspertami. W ostatnich dniach Donald Trump wielokrotnie krytykował Sojusz. Nazwał go nawet "papierowym tygrysem" i sugerował, że USA mogą się z niego wycofać.

  • Donald Trump, nawet bez formalnego opuszczania NATO, ma narzędzia do osłabienia Sojuszu - informuje portal Politico, powołując się na ekspertów.
  • Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest eskalacja retoryki Trumpa, która podważa wiarygodność NATO w zakresie obrony i odstraszania.
  • Co jeszcze może zrobić Trump? Dowiesz się z tego artykułu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Scenariusz pierwszy wyjścia USA z NATO: Eskalacja retoryki

Jak zauważa Politico, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest eskalacja retoryki. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie kwestionował klauzulę zbiorowej obrony NATO i sugerował, że niekoniecznie wysłałby amerykańskie wojska do obrony sojuszników. Powtarzając w tym tygodniu, że Sojusz jest "papierowym tygrysem", dodał, że rosyjski przywódca Władimir Putin "też o tym wie".

Gdy prezydent USA podważa (istotę) NATO, poważnie szkodzi wiarygodności Sojuszu w zakresie obrony i odstraszania - podkreśla Gerlinde Niehus, niezależna ekspertka ds. bezpieczeństwa i dawna urzędniczka NATO. Jeśli przeciwnik uzna cię za papierowego tygrysa, to oczywiście będzie to otwarte zaproszenie dla Władimira Putina, a w pewnym stopniu także dla Xi Jinpinga, do przetestowania Sojuszu - ostrzegła w rozmowie z Politico.

Scenariusz drugi: Wydłużanie prac na forum NATO

Kolejnym ewentualnym zagrożeniem jest wydłużanie tempa prac na forum NATO, ponieważ wszystkie dokumenty programowe w komitetach roboczych Sojuszu są zatwierdzane jednomyślnie. USA mogłyby również odmówić płacenia składek do wspólnego budżetu organizacji. W administracji Trumpa - jak przekazało Politico - podobno rozważa się narzucenie NATO modelu, który uniemożliwiłby sojusznikom niespełniającym celów wydatkowych zabieranie głosu w sprawie wspólnych misji i uruchomienia artykułu 5. Nie ma mechanizmu, by to wyegzekwować, ale - zdaniem Niehus - Trump nadal mógłby osiągnąć takie rozwiązanie poprzez presję polityczną.

Scenariusz trzeci: Wycofanie żołnierzy USA z Europy

Waszyngton mógłby również podjąć decyzję o wycofaniu swoich żołnierzy z Europy, gdzie w 31 stałych bazach i 19 obiektach wojskowych stacjonuje ich od 67,5 tys. do 85 tys. Trump ma tutaj jednak ograniczone możliwości manewru, bowiem, zgodnie z ustawą z 2025 r., musi utrzymać liczebność sił w Europie na poziomie 76 tys. wojskowych - chyba że ich wycofanie będzie krótsze niż 45 dni lub uzyska zgodę Kongresu.

Zdaniem Eda Arnolda, analityka w brytyjskim think tanku Royal United Services Institute (RUSI) i byłego urzędnika NATO, jest to jednak mało prawdopodobne rozwiązanie. Ekspert ocenił, że Trumpowi zależy na utrzymaniu żołnierzy i zasobów w Europie, aby móc je szybko rozmieścić w przypadku konfliktów w innych częściach świata, takich jak wojna w Iranie.

Scenariusz czwarty: Upadek NATO bez wychodzenia z niego USA

Trump - uważa Politico - mógłby również doprowadzić Sojusz do upadku bez formalnego wystąpienia USA z NATO. Stany Zjednoczone mogłyby np. wycofać się z czteroletniego cyklu planowania wojskowego Sojuszu, który określa, jaki sprzęt i ilu żołnierzy każdy kraj członkowski musi przeznaczyć na potrzeby organizacji w przypadku inwazji z zewnątrz.

Choć, zdaniem Arnolda, pod względem technicznym nie wpłynęłoby to na amerykańskie zobowiązania wojskowe, to zostałyby one zamrożone - zgodnie z ustaleniami z ostatniego cyklu. Europejczycy musieliby wówczas szybko wypełnić luki, m.in. w takich obszarach jak obrona powietrzna, wywiad i zdolności tankowania w powietrzu.

Formalne wystąpienie z NATO nie byłoby łatwe. Trump musiałby uzyskać poparcie dwóch trzecich członków Senatu, nim mógłby uruchomić art. 13 traktatu założycielskiego organizacji - a proces ten trwa rok. Prezydent USA może również jednostronnie wypowiedzieć traktaty - tak jak uczynił to w 2020 r., kiedy wystąpił z Traktatu o otwartych przestworzach, podpisanego w 1992 r. w Helsinkach.

Niemniej, taki ruch z pewnością skutkowałby pozwami sądowymi ze strony stanów kierowanych przez demokratów. Kongres mógłby dołączyć do tej inicjatywy, gdyby po listopadowych wyborach uzupełniających doszło do zmiany większości w którejkolwiek z izb - powiedział portalowi Scott Anderson, starszy redaktor serwisu Lawfare.