W Brukseli burza w związku z udziałem unijnej komisarz w charakterze obserwatora w Radzie Pokoju Donalda Trumpa. Na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami wielu ambasadorów UE (m.in. z Francji, Hiszpanii, Irlandii) wyraziło swoje oburzenie tą decyzją – ustaliła dziennikarka RMF FM. Padły oskarżenia o legitymizowanie "równoległego porządku międzynarodowego" i uleganiu naciskom USA. Polska milczała.
- Bruksela wysyła Dubravkę Suicę jako przedstawiciela KE w Radzie Pokoju.
- Dlaczego ta decyzja rodzi problemy? Przeczytaj!
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl
Przypomnijmy, w dzisiejszym posiedzeniu Rady Pokoju w Waszyngtonie weźmie udział unijna komisarz ds. Morza Śródziemnego Dubravka Suica, co, jak zapewnia Komisja Europejska, nie oznacza przystąpienia do tej budzącej kontrowersje organizacji. Decyzja szefowej KE Ursuli von der Leyen o wysłaniu Suicy do Waszyngtonu wywołała jednak gwałtowny sprzeciw przede wszystkim Francji, Niemiec, Hiszpanii oraz Belgii.
Ambasadorowie UE rozmawiali wczoraj na temat wyjazdu Suicy na wniosek Francji. Swoje niezadowolenie zgłosiło na wczorajszym posiedzeniu ambasadorów UE także wielu innych przedstawicieli krajów członkowskich np. Szwecji czy Irlandii.
Polska, która toczy wewnętrzny spór o udział w Radzie, nie zabierała głosu w tej dyskusji - dowiedziała się dziennikarka RMF FM. "Wyjazd Suicy to osobista decyzja Ursuli von der Leyen" - zżyma się dyplomata. Jak przekazał dziennikarce RMF FM: Udział unijnej komisarz jest poważnym problemem prawnym, instytucjonalnym i politycznym.
Kraje, które zabierały glos na spotkaniu ambasadorów, zarzuciły KE brak niezbędnego mandatu unijnej komisarz do reprezentowania Unii a także ryzyko, że udział Suicy zostanie zinterpretowany jako zbiorowe poparcie dla kontrowersyjnej inicjatywy.
Unijna komisarz nie ma mandatu Rady UE - powiedział RMF FM unijny dyplomata. Innymi słowy, nie ma prawa tam być. Jej obecność jest wbrew unijnemu prawu - dodał. Z tą tezą zgodziła się większość unijnych ambasadorów, która zabrała głos.
Francja wprost stwierdziła, że obecność Suicy łamie Traktaty UE, "ponieważ Komisja nie jest uprawniona do ustalania polityki zagranicznej". Rozmówca dziennikarki RMF FM powołał się na stanowisko prawników Rady UE, które mówi, że ponieważ Rada Pokoju ma być konkurencyjna wobec ONZ, to udział w niej UE jest nielegalny, bo UE ma chronić prawo międzynarodowe. Przywołał także stanowisko szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas, która w swoim wczorajszym przekazie odradzała udział w Radzie zarówno krajom UE jak i... unijnej komisarz Suicy.
Innymi słowy, stwierdził, że nie jest to dobry pomysł.
W dodatku kraje takie jak Francja, Hiszpania i Irlandia uważają, że "dużym problemem" politycznym jest brak palestyńskiego głosu w organie, który ma nadzorować tymczasowe zarządzanie i odbudowę Gazy.
W dodatku unijna komisarz usiądzie obok tych wszystkich dyktatorów - zżyma się rozmówca dziennikarki RMF FM.
KE broni się realizmem politycznym. Chce mieć coś do powiedzenia w kwestii Gazy jako największy darczyńca. Tylko Bułgaria i Węgry chcą być członkami Rady, a dziewięć krajów Unii, w tym Polska, wysyłają na spotkanie swoich obserwatorów. Do sprawy powrócą ministrowie spraw zagranicznych UE. Ma być wówczas obecny Nickolay Mladenov, mianowany przez USA Wysoki Przedstawiciel ds. Gazy. Problem ten już wywołuje ostre reakcje w Parlamencie Europejskim i jak ujawnił jeden z rozmówców - znowu może doprowadzić do głosowania nad wotum nieufności wobec szefowej KE Ursuli von der Leyen.


