Rada Pokoju rozpoczyna dziś obrady w Waszyngtonie. Powołana z inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa grupa zajmie się w ramach pierwszego posiedzenia tematem odbudowy Strefy Gazy. Do tej pory swój udział potwierdziło około 20 państw, a zaproszenia wystosowano do około 60 krajów.
- Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju odbędzie się w czwartek w Waszyngtonie.
- Inicjatywa została powołana przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Celem Rady jest zarządzanie odbudową i demilitaryzacją Strefy Gazy.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W czwartek 19 lutego 2026 roku oczy świata zwrócone będą na Waszyngton, gdzie odbędzie się inauguracyjne posiedzenie Rady Pokoju. To nowa międzynarodowa instytucja powołana przez prezydenta USA Donalda Trumpa, której zadaniem jest nadzorowanie odbudowy i demilitaryzacji Strefy Gazy po wielomiesięcznym konflikcie.
Na pierwszym posiedzeniu Rady Pokoju Polskę reprezentować będzie minister w Kancelarii Prezydenta, szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. W Radzie Pokoju będzie uczestniczył w roli obserwatora.
Podczas inauguracyjnego posiedzenia omawiana będzie sytuacja i plany odbudowy Strefy Gazy. Donald Trump ma także ujawnić szczegóły dotyczące programu pomocowego o wartości 5 mld dolarów.
Wśród obecnych na najwyższym szczeblu są prezydenci Indonezji, Rumunii, Argentyny, Uzbekistanu, Kazachstanu i Wietnamu. Na poziomie szefów rządów pojawią się premierzy Pakistanu, Węgier, Kambodży, Egiptu, Armenii i Albanii. Turcja i Izrael będą reprezentowane przez ministrów spraw zagranicznych, a Bułgaria przez sekretarza stanu.
W charakterze obserwatorów, poza Polską, pojawią się też przedstawiciele Włoch, Czech, Słowacji, Meksyku, Korei Południowej oraz Unii Europejskiej.
Na spotkaniu ma pojawić się też minister spraw zagranicznych Białorusi Maksim Ryżankou. Na liście krajów, wysyłających przedstawicieli na spotkanie, udostępnionej stacji CNN przez administrację Trumpa, nie ma jednak Białorusi.
Każdy z obecnych liderów kraju członkowskiego nowej instytucji ma przemawiać przez około dwie minuty. Posiedzenie odbędzie się w Instytucie Pokoju im. Donalda Trumpa.
Oprócz Trumpa ze strony amerykańskiej mają przemawiać: sekretarz stanu Marco Rubio, doradca i zięć prezydenta Jared Kushner, ambasador USA przy ONZ Mike Waltz, specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff. Mają być też wystąpienia członka zarządu Rady Pokoju i byłego brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira oraz bułgarskiego dyplomaty Nikołaja Mładenowa, który jest wysokim przedstawicielem ds. Strefy Gazy.
Nieobecność Palestyny wśród zaproszonych oraz brak udziału wielu tradycyjnych sojuszników Stanów Zjednoczonych, takich jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, wzbudziły liczne kontrowersje. Udziału odmówiły także Hiszpania, Austria, Islandia, Norwegia, Szwecja, Watykan, Australia i Nowa Zelandia. W przypadku Kanady zaproszenie zostało wycofane przez Donalda Trumpa po krytycznych wypowiedziach premiera Marka Carneya podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Wciąż nie wiadomo, czy w spotkaniu wezmą udział przedstawiciele Jordanii, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Omanu, Azerbejdżanu, Salwadoru, Paragwaju, Bahrajnu, Kosowa, Grecji, Cypru, Japonii oraz Kataru. Chiny, Indie, Brazylia i Rosja potwierdziły otrzymanie zaproszeń, lecz nie podjęły jeszcze decyzji o przystąpieniu.
Rada Pokoju to organ, który według Donalda Trumpa może w przyszłości zastąpić ONZ w regionie Bliskiego Wschodu. Przewodniczącym Rady jest sam Trump, który posiada prawo mianowania członków oraz decydowania o zapraszaniu nowych państw i organizacji. Finansowanie Rady opiera się na dobrowolnych wpłatach, a status członka stałego uzyskują państwa, które w ciągu pierwszego roku wpłacą co najmniej 1 miliard dolarów. Pozostali członkowie pełnią funkcję przez trzy lata z możliwością odnowienia mandatu.
Rada przewiduje także udział państw i organizacji regionalnych w charakterze obserwatorów, co pozwala na szeroką reprezentację, choć bez prawa głosu w kluczowych decyzjach.
Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie może okazać się przełomowe dla przyszłości Bliskiego Wschodu. Jednak brak udziału Palestyny oraz nieobecność wielu kluczowych państw rodzi pytania o skuteczność i reprezentatywność tej inicjatywy. Czy Rada Pokoju stanie się nowym filarem międzynarodowego bezpieczeństwa, czy też pozostanie jedynie forum dla wybranych? Odpowiedź na to pytanie przyniosą najbliższe miesiące i kolejne działania tej nowej instytucji.


