Po wizycie amerykańskiej delegacji władze w Mińsku zdecydowały się na uwolnienie 250 więźniów politycznych. Część z nich została natychmiast deportowana. Wśród uwolnionych znaleźli się znani działacze na rzecz praw człowieka, dziennikarze oraz blogerzy, którzy przez lata byli symbolem walki z represjami reżimu. Aleś Zarembiuk, prezes Białoruskiego Domu w Warszawie w rozmowie z RMF FM, nie wykluczył, że wśród uwolnionych jest Andrzej Poczobut. "Tego jeszcze na razie nie wiemy, ale prawdopodobieństwo tego jest bardzo duże" - powiedział Zarembiuk.
- Zwolniono 250 więźniów politycznych na Białorusi podczas wizyty delegacji amerykańskiej.
- 15 z nich zostało deportowanych do Wilna, w tym znane postacie opozycji i środowisk praw człowieka.
- 235 osób pozostało na terenie Białorusi.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Białoruś uwolniła 250 więźniów politycznych. Wśród nich, piętnaście osób zostało natychmiast przewiezionych do Wilna. To właśnie tam, wraz z przedstawicielami Departamentu Stanu USA, znaleźli schronienie znani działacze i dziennikarze, którzy przez lata byli prześladowani przez reżim Aleksandra Łukaszenki.
Według Zarembiuka do tej grupy należą m.in. wiceszef Wiasny Walancin Stefanowicz, Marfa Rabkowa - obrończyni praw człowieka, Aliona Andrejewa - dziennikarka Belsatu oraz Eduard Palczys - znany bloger.
Pozostałe 235 osób odzyskało wolność, pozostając jednak na terenie Białorusi. Według rozmówcy RMF FM wśród nich może znajdować się Andrzej Poczobut, znany polsko-białoruski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Jego sytuacja od dawna budziła szczególne zainteresowanie opinii publicznej, ponieważ wielokrotnie odrzucał propozycje deportacji, chcąc pozostać na rodzinnej Grodzieńszczyźnie.
Być może wśród tych osób w kraju jest Andrzej Poczobut. Tego jeszcze na razie nie wiemy, ale prawdopodobieństwo tego jest bardzo duże, ponieważ Andrzej Poczobut jako jeden z nielicznych więźniów politycznych zawsze mówił, że on nie chce być deportowany, bo już było kilka propozycji, żeby go uwolnić, a że on chce zostać na Grodzieńszczyźnie, na tej ziemi, gdzie mieszkali jego dziadowie, pradziadowie i gdzie mieszkają jego rodzice, żona i syn - powiedział w rozmowie z RMF FM szef Białoruskiego Domu w Warszawie.
Z kolei były ambasador Białorusi w Polsce Paweł Łatuszka stwierdził w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Dobrołowiczem, że z informacji, które napłwyają ze strony ameyrkańskiej, wśród uwolnionych więźniów nie ma Poczobuta.
Dotychczas władze Białorusi stosowały praktykę natychmiastowej deportacji uwolnionych więźniów politycznych. Tak było m.in. podczas poprzednich zwolnień we wrześniu i grudniu 2025 roku, kiedy osoby opuszczające więzienia były przewożone przez Ukrainę do Polski lub innych krajów. Tym razem jednak sytuacja wygląda inaczej - znaczna część więźniów odzyskała wolność, pozostając w kraju.
Jak przyznał Zarembiuk, zmiana ta może być efektem rosnącej presji międzynarodowej oraz licznych publikacji w mediach zachodnich, które krytykowały praktyki białoruskich władz. Władze w Mińsku, starając się poprawić swój wizerunek na arenie międzynarodowej, licząc na przychylność Zachodu, zdecydowały się na bardziej elastyczne podejście do kwestii uwalniania więźniów politycznych.
Łukaszenka nie chce znowu takiej fali publikacji w gazetach, ponieważ mu zależy na dalszym zniesieniu sankcji - zaznaczył Zarembiuk.
Zwolnienie więźniów odbyło się w ramach porozumienia wynegocjowanego przez Stany Zjednoczone. W zamian za uwolnienie więźniów Waszyngton zgodził się na złagodzenie sankcji wobec białoruskiego sektora finansowego - wobec Biełinwestbanku, Banku Razwiccia (Banku Rozwoju) i Ministerstwa Finansów.
Administracja Donalda Trumpa zniosła także wszystkie pozostałe sankcje wobec dwóch białoruskich przedsiębiorstw działających w sektorze nawozów potasowych - Białoruskiego Koncernu Potasowego i Biełaruśkalija. Białoruś jest wiodącym producentem soli potasu, kluczowego składnika nawozów. Krajowe złoża tego surowca należą do największych na świecie.
Porozumienie zawarto podczas spotkania wysłannika USA Johna Coale'a z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką w Mińsku.


