​Jedna osoba nie żyje, a pięć zostało rannych w podwójnym ataku terrorystycznym, do którego doszło w niedzielę przed południem w środkowej części Izraela - poinformowały izraelskie służby ratunkowe, cytowane przez portal Times of Israel. Policja przekazała, że sprawca ataku został zabity, a jego wspólnik zatrzymany.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wcześniej media donosiły o podwójnym ataku, w którym jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne. Policja obawiała się, że doszło do serii skoordynowanych czasowo ataków, ale okazało się, że sprawcą był jeden, około 20-letni mężczyzna, któremu pomagał wspólnik, służąc za szofera - relacjonuje AP.

Napastnik otworzył ogień w trzech miejscach, najpierw w Kochaw Ja'ir, a następnie w pobliskim Cur Natan i jeszcze jednej miejscowości położone w pobliżu izraelskiej kolonii Salit na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. Dwa pierwsze miasteczka leżą w środkowej części Izraela, niedaleko granicy Zachodnim Brzegu.

W pierwszej z miejscowości napastnik postrzelił trzy osoby, w drugiej - dwie, ale jeden z rannych, 55-letni rezerwista, zmarł - podał portal Times of Israel. Nie jest jasne, gdzie ranny został kolejny poszkodowany. Dwie osoby są w stanie krytycznym.

Ben Gwir znowu w roli głównej

Skrajnie prawicowy, kontrowersyjny minister bezpieczeństwa wewnętrznego Itamar Ben Gwir zamieścił w sieci wideo, na którym stoi obok zamazanego ciała zabitego zamachowca. - Tak wygląda koniec każdego terrorysty, tak powinien wyglądać - mówi na nagraniu Ben Gwir.

Izraelskie siły zbrojne początkowo przekazały, że było dwóch sprawców i obaj zostali zabici, ale policja później podała, że chodziło o jedną osobę. Według izraelskich sił zbrojnych był on izraelskim Arabem.
Atak pochwaliła palestyńska organizacja terrorystyczna Hamas, ale nie przyznała się do odpowiedzialności za atak. Izraelski premier Benjamin Netanjahu oświadczył, że rząd przeprowadza ocenę sytuacji bezpieczeństwa i monitoruje "śmiertelny atak z użyciem broni palnej".