​Trzeci z młodych mężczyzn, zatrzymany wczoraj w związku z serią fałszywych alarmów, został przed trzema tygodniami decyzją sądu zwolniony z aresztu - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Wiktor P. pół roku przebywał za kratami w śledztwie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, mając m.in. zarzuty wywoływania fałszywych alarmów bombowych.

W ostatnim czasie głośno o fałszywych alarmach dotyczących m.in. dziennikarzy TV Republika, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego czy prezydenta Karola Nawrockiego. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji służb związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".

Jedna z interwencji dotyczyła mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, gdzie policja pojawiła się po sygnale o zagrożeniu życia osoby nieletniej. W innym przypadku ktoś po godz. 2:00 kontaktował się z byłym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomirem Cenckiewiczem w sprawie rzekomej dostawy jedzenia.

Policja pojawiła się również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego, a zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa PiS. Wszystkie alarmy okazały się nieprawdziwe. W sobotę służby otrzymały fałszywe zgłoszenie dotyczące m.in. pożaru w rodzinnym mieszkaniu Karola Nawrockiego w Gdańsku. Wyważyły drzwi i weszły do środka - ten alarm również okazał się fałszywy.

Przed trzema tygodniami wyszedł z aresztu

W środę minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że w związku z ostatnią serią fałszywych alarmów zatrzymane zostały trzy osoby; dwie z nich zostały aresztowane i usłyszały zarzuty. Jak się okazuje, trzeci z zatrzymanych młodych mężczyzn został przed trzema tygodniami decyzją sądu zwolniony z aresztu - informuje w czwartek reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Wiktor P., bo o nim mowa, pierwotnie wpadł w ręce policji 21 października 2025 roku - prokurator przedstawił mu wówczas 12 zarzutów, a Sąd Rejonowy w Siemianowicach Śląskich podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny.

Jeden z zarzutów dotyczył zdarzenia z 3 lutego 2025 roku, kiedy - działając wspólnie z innymi osobami i wykorzystując sieć TOR - Wiktor P. miał przesłać do ABW fałszywe zgłoszenie dotyczące planowanego zamachu, nabycia broni i materiałów wybuchowych oraz podłożenia ładunków wybuchowych w budynku mieszkalnym.

14 kwietnia br. Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód nie uwzględnił wniosku o dalsze przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Wiktora P. Argumentując swoją decyzję, sąd wskazał, że "zgromadzono pełny materiał dowodowy, a ryzyko wymierzenia surowej kary nie ma charakteru realnego". Podkreślono również młody wiek podejrzanego.

Prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję. Trzy tygodnie temu, 7 maja, Sąd Okręgowy w Szczecinie, jako sąd drugiej instancji, stwierdził, że "stopień zagrożenia popełnieniem przez podejrzanego kolejnych przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu nie odbiega od poziomu występującego w większości spraw o podobnym charakterze".

Sąd stwierdził ponadto, że wobec Wiktora P. nie zachodzi obawa matactwa procesowego ani tak wysokie ryzyko popełnienia kolejnych przestępstw. Podkreślono, że "kierowane groźby miały w dużej mierze charakter fantazyjny i były oderwane od rzeczywistości, a podejrzany nie posiadał realnych możliwości ich realizacji". Sąd zalecał m.in. zastosowanie zakazu korzystania z wybranych usług internetowych.

Okazało się, że po trzech tygodniach na wolności Wiktor P. wpadł w ręce policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości pod zarzutem brania udziału w kolejnej serii fałszywych alarmów.