Około 900 Serbów z Kosowa schroniło się w obozach wojsk NATO. Od kilku dni w tej serbskiej prowincji, administrowanej od 5 lat przez ONZ, dochodzi do starć Albańczyków z Serbami. W zamieszkach zginęło ponad 30 osób, wielu jest rannych.

Sytuacja w Kosowie coraz bardziej wymyka się spod kontroli. Naczelny dowódca sił NATO w Europie Południowej mówi o czystkach etnicznych, opisując starcia między Albańczykami i Serbami. To, co dzieje się teraz w Kosowie, dokładnie odpowiada pojęciu czystek, nie możemy dopuścić, by zamieszki trwały. - mówił admirał Gregory Johnson.

Wśród poszkodowanych są żołnierze misji pokojowej KFOR, których zadaniem jest rozdzielenie zwaśnionych nacji. Sojusz Północnoatlantycki wysyła do Kosowa nowe siły, a władze Serbii twierdzą, że jedynym wyjściem jest podział prowincji. Idea społeczeństwa wieloetnicznego jest fikcją - mówią serbscy eksperci. Od kilku dni w Belgradzie odbywają się pokojowe marsze.

Mamy nadzieję, że zdołamy zatrzymać przynajmniej choć część, niewielką cząstkę Kosowa. Przyszliśmy tutaj, by zamanifestować poparcie dla naszych rodaków w Kosowie, pokazać im, że jesteśmy z nimi, podnieść ich na duchu - mówili uczestnicy wczorajszej demonstracji.

Jak na ironię, NATO bombardowało Serbię pięć lat temu, by nie dopuścić do serbskich czystek etnicznych wobec Albańczyków. Po zakończeniu nalotów prowincja administrowana jest przez Narody Zjednoczone. W małych enklawach, wśród dwóch milionów Albańczyków, mieszka około stu tysięcy Serbów. Teraz ludność albańska próbuje przepędzić Serbów.

10:50